22.05.2023, 05:01 ✶
Poczuł ogromne zirytowanie zmieszane ze złością, przesunął mu się też przez głowę zawód. Chciał, aby śmierciożerca poczuł chociaż odrobinę z tego bólu, który odczuwał on. Po stracie brata czy Christie, przy martwieniu się o Heather i Camerona.
Walczył z chęcią rzucenia się w pogoń, wyczarowania z różdżki liny, która miałaby złapać byłego napastnika za kostkę i ściągnąć na ziemię. Zaraz jednak dookoła zaczęły dziać się kolejne rzeczy, spojrzał w stronę Heather, której włosy zgasił, a która wciąż nie wyglądała najlepiej. Serce podeszło mu do gardła i musiał zrezygnować z chęci zemsty, na rzecz pomocy najbliższym, bo przecież to się właśnie liczyło.
Ostatecznie po prostu wyręczył Alastora i pokazał odlatującemu śmierciożercy środkowego palca.
- Krzyżyk na drogę skurwysynu, żebyś się o jaką choinkę wyjebał i rozszczepił - nie schował różdżki i kompletnie na razie ignorując piekący ból, od którego chciał krzyczeć, potrzebował się upewnić, że z Wood wszystko jest w porządku.
- Heather - zaczął, gdy zobaczył, że dziewczyna wstaje - Heather, kurna, dopiero co oberwałaś jak ja pierdole, daj sobie chwilę, wszystko w porządku? Nic ci się nie przypaliło poza włosami? Pokaż. - w pierwszej kompletnie zignorował Danielle i Erika, którzy stali obok i złapał przyjaciółkę za twarz tak, aby popatrzyła mu w oczy, aby sprawdzić, że na pewno tu jest, że na pewno przed nim stoi. Dopiero po chwili rzucił Longbottomom trochę skrępowane, przepraszające spojrzenie.
- Z wami też wszystko w miarę spoko? Dani- ... - chyba chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co, a kobieta skupiła się bardziej na zaklęciach mających złagodzić ból. Zdecydował się wiec pomóc. Magia kształtowania moze nie była całkowicie lecznicza, ale w niej miał dużo doświadczenia. Rozmawiał też na ten temat nie raz z Cameronem, więc mógł się przynajmniej do czegoś przydac. Rzucił te same zaklęcia, co Danielle.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Zaraz rozejrzał się też dookoła, widząc zarysy ciał. Serce zabiło mu szybciej, nie mógł dostrzec nic poza faktycznymi sylwetkami.
- Czy to są... czy oni? - zapytał, chyba bardziej siebie niż wszystkich innych dookoła. Poczuł jak robi mu się niedobrze, pobladł.
Walczył z chęcią rzucenia się w pogoń, wyczarowania z różdżki liny, która miałaby złapać byłego napastnika za kostkę i ściągnąć na ziemię. Zaraz jednak dookoła zaczęły dziać się kolejne rzeczy, spojrzał w stronę Heather, której włosy zgasił, a która wciąż nie wyglądała najlepiej. Serce podeszło mu do gardła i musiał zrezygnować z chęci zemsty, na rzecz pomocy najbliższym, bo przecież to się właśnie liczyło.
Ostatecznie po prostu wyręczył Alastora i pokazał odlatującemu śmierciożercy środkowego palca.
- Krzyżyk na drogę skurwysynu, żebyś się o jaką choinkę wyjebał i rozszczepił - nie schował różdżki i kompletnie na razie ignorując piekący ból, od którego chciał krzyczeć, potrzebował się upewnić, że z Wood wszystko jest w porządku.
- Heather - zaczął, gdy zobaczył, że dziewczyna wstaje - Heather, kurna, dopiero co oberwałaś jak ja pierdole, daj sobie chwilę, wszystko w porządku? Nic ci się nie przypaliło poza włosami? Pokaż. - w pierwszej kompletnie zignorował Danielle i Erika, którzy stali obok i złapał przyjaciółkę za twarz tak, aby popatrzyła mu w oczy, aby sprawdzić, że na pewno tu jest, że na pewno przed nim stoi. Dopiero po chwili rzucił Longbottomom trochę skrępowane, przepraszające spojrzenie.
- Z wami też wszystko w miarę spoko? Dani- ... - chyba chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co, a kobieta skupiła się bardziej na zaklęciach mających złagodzić ból. Zdecydował się wiec pomóc. Magia kształtowania moze nie była całkowicie lecznicza, ale w niej miał dużo doświadczenia. Rozmawiał też na ten temat nie raz z Cameronem, więc mógł się przynajmniej do czegoś przydac. Rzucił te same zaklęcia, co Danielle.
Kształtowanie: odbudowanie zniszczonych przez poparzenia lub uderzenia tkanek.
Rzut PO 1d100 - 43
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 61
Sukces!
Sukces!
Zaraz rozejrzał się też dookoła, widząc zarysy ciał. Serce zabiło mu szybciej, nie mógł dostrzec nic poza faktycznymi sylwetkami.
- Czy to są... czy oni? - zapytał, chyba bardziej siebie niż wszystkich innych dookoła. Poczuł jak robi mu się niedobrze, pobladł.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you