Dla niej po prostu było to oczywiste, że ona nic stąd nie weźmie. Nie taki był cel jej wizyty w tym miejscu. Miała zabijać, tylko i wyłącznie. Kradzież nie była czymś, co ją interesowało. Było to poniżej pewnego poziomu, nie to, co morderstwo oczywiście. Nie zamierzała nic stąd brać, nie interesowały jej te materialne rzeczy, które mogły zostać sprzedane, wykorzystane. Miała je zdecydowanie w bardzo głębokim poważaniu. Nie potrzebowała pieniędzy, jej rodzice ją utrzymywali, więc w ogóle nie widziała w tym żadnego celu. Przyjemności z tego też żadnej nie było, nie to co odebranie życia kilku zdrajcom krwi. Liczyła jednak na to, że Murdock nie będzie też taki wyrywny przy zabijaniu, bo chciała mieć swoje pięć minut. Chciała poczuć władzę, chciała pozbawić ich życia. Oby nie zajął się wszystkim sam, bo będzie musiała mu później wytłumaczyć, że nie na tym to polega.
Udało im się unieruchomić starszą kobietę bez żadnego problemu, właściwie nie ma się co dziwić. Patrząc na to, że to Greyback się nią zajął to nie miała żadnych szans, plus mieli element zaskoczenia, nie mogło się to zakończyć inaczej. Nie była ona szczególnie ambitnym przeciwnikiem. Bellatrix liczyła na to, że jeszcze się to zmieni. Co to bowiem za przyjemność zabijać takie słabe, zupełnie nieporadne osoby.
Udało im się schować w cieniu, co było calkiem dobrym pomysłem, bo po raz kolejny mogli zaskoczyć swoją przyszłą ofiarę. Murdock działał bardzo szybko i pewnie. Od razu złapał mężczyznę i się nim zajął. Bella przyglądała się temu z zainteresowaniem. Widać było, że ma doświadczenie, że wie, jak złapać, żeby zrobić krzywdę. Imponowało jej to nawet w pewien sposób, bo ona nigdy nie będzie dość silna, aby fizycznie móc skrzywdzić człowieka. Pozostawała jej tylko i wyłącznie magia. Ciekawe jak to jest pozbawić kogoś życia własnymi rękoma.
Wtedy właśnie w tym momencie, kiedy się przyglądała jak złapał ofiarę dotarło do niej, że to mu podarują dzisiaj życie. To on będzie patrzył na śmierć swoich najbliższych, opowie innym, że tacy jak oni nie mają litości. Przez swoją głupotę i chęć pomocy mugolakom straci to, co powinno być dla niego najważniejsze - rodzinę. To powinno go skutecznie zniechęcić od takich zachować w przyszłości. Pokiwała przecząco głową, aby Murdock go nie zabijał. Decyzja została podjęta. On dzisiaj przeżyje. Pozna jej łaskę.
Nie zastanawiając się zbyt długo Black postanowiła wejść do pomieszczenia, w którym znajdowali się pozostali czarodzieje. Została ich dwójka ojciec Franka i jego żona. Różdżkę trzymała zaciśniętą w dłoni. Twarz nadal miała zasłoniętą maską. - Nie ruszajcie się, bo tamta dwójka zginie. - Powiedziała chłodnym tonem. - Pod ścianę. - Wydała polecenie, jeszcze chwila, moment, a wreszcie będą mogli to zrobić.