22.05.2023, 22:22 ✶
Umarł.
Umarł.
Umarł.
Umarł.
Ururu trwał w swoim głupiutkim uśmiechu dłuższą chwilę. Jego umysł zupełnie zwolnił. Wszystkie trybiki zatrzymały się. Chmury myśli odsłoniły czyste niebo. Trudno powiedzieć, kiedy ostatnio był w takim stanie.
Powoli wciągnął powietrze, a wszystko zaczęło kręcić się na nowo.
— Idziemy.
Złapał szybko za płaszcz i ruszył w stronę wyjścia. Jeśli Heather nie zwróciła mu uwagi na brak butów, sam zauważył to dopiero na dworze. Wtedy cofnął się po nie.
Nie obchodziło go, czy dziewczyna w ogóle miała teraz czas, czy nie. Po prostu chciał iść. Zaciągnął kaptur na głowę. Dopiero wtedy przejął się tym, czy jest wystarczająco ciemno, by ruszyć do piwnicy.
— On... mieszkał sam? Miał rodzinę? Znajomych? Współpracowników?