Nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Nie można zamknąć wilka w klatce, żeby ładnie wyglądał... Powtórzył to sobie w głowie i bezgłośnie poruszył ustami jakby to wypowiadał. Trudno się było z tym nie zgodzić. Koniec końców tak to właśnie wyglądało - Hjalmar cenił sobie niezależność i wolność, a świecenie po salonach na to nie pozwalało.
Nie chciał się kłócić z tym. Po części na pewno odczuwał jakąś satysfakcję i po prostu z zaciekawieniem patrzył jak pieczołowicie zajmowała się jego ranami Prewettówna. Pokiwał głową na zgodę na plan Pandory, a następnie wyciągnął mały palec od prawej dłoni na znak przypieczętowania ich umowy. To było najwyższa forma umowy - coś na tym samym poziomie co śluby krwi. No bo kto by się odważył złamać przysięgę złożoną na mały paluszek? Nikt chyba nie był na tyle pewny siebie, aby podjąć tak zbrodniczy czyn.
Jedyny potwór jaki był aktualnie w tym akwenie, trzymał ją właśnie na rękach. To morze było za małe na większą ilość stworów, więc tym samym nie było mowy o żadnych rekinach czy innych krakenach. No bo jak inaczej można było go określić skoro był taki zły i znęcał się nad biedną dziewczyną? Wiedział, że ta jest na jego całkowitej łasce i tylko od jego kaprysu czy jakiegoś widzimisię zależało czy Pandora powróci na brzeg w jednym kawałku.
- No tak, atrakcji pokroju tańców i baletów? Świetna sprawa. Nie mogę się tego doczekać. Tylko jestem ciekaw co takiego może mnie nauczyć... Może jak się kokietuje mężczyzn? Mam jednak obawy, że to się może nie udać jako, że preferuję kobiety - wzruszył ramionami, odpowiadając na jej słodki tonik, który został po chwili zastąpiony kilkoma stuknięciami w skórę - Spokojnie, rozkręci się jak niektórzy... - dodał tajemniczo, nie sugerując niczego ale pozostawiając pewną nutę zagwozdki. Co by nie mówić, one wszystkie chyba tak miały. Pandora wszak też była trochę nieśmiała podczas ich pierwszego spotkania. Na drugim była niczym demon, który testował limity i nie tylko - no bo kto inny wpadłby na pomysł aby kogoś pocałować, tylko dlatego aby sprawdzić reakcję tłumu?
- Dobra, dobra. Teraz tak mówisz abym Cię przypadkiem nie utopił - zapierał się, nie wierząc w całkowitą dobroć dziewczyny. Na pewno gdzieś tam w środku rozważała taką opcję. Jego uwadze nie umknęła jej dosyć nieporadna, lecz zakończona sukcesem, wspinaczka. Wszystko wskazywało, że Turczynka bała się tej wody na zabój - A to nagle już nie jestem dobrym człowiekiem? Niech tak zatem będzie. Skoro tak mówisz - odwrócił głowę na obok, a następnie prychnąć w iście Pandorowym stylu. Nie było to co prawda tak idealne jak jej ale wierzył, że idealnie oddało jego stan niezadowolenia. Co, nakleisz mi różowy plaster zamiast niebieskiego następnym razem? Hjalmar prowadził debatę sam ze sobą na temat tego co takiego mogłaby wymyślić.
- Moją żoną? - powtórzył po niej, unosząc brew do góry ze zdziwienia. Takich słów, które wypowiedziała przed sekundą, nie spodziewał się za nic w świecie. Czy to na pewno była ta sama Pandora czy doznała jakiegoś szoku pod wpływem tej całej wody? - A to nie chciałaś jeszcze chwilę temu zeswatać mnie ze swoją kuzynkom? A może pozazdrościłaś Deniz zmianie nazwiska? Pandora Nordgersim czy Prewett-Nordgersim? - pokiwał głową z uznaniem na swoje słowa, zastanawiając się co by wybrała z tych dwóch opcji. Nadal jednak nie łączył faktów, skąd taka myśl w ogóle zrodziła się w jej głowie. Kiedy Turczynka była do niego przyssana jak ten przysłowiowy kleszcz czy miś koala, nie był w stanie dojrzeć emocji i reakcji na jej twarzy, co utrudniało ocenę sytuacji w której się teraz znaleźli. Z drugiej zaś strony zaczął odczuwać wrażenie, że Pandora po prostu nie mogła się zdecydować w niektórych kwestiach - na przykład tej odnośnie domniemanego ślubu Hjalmara z Deniz. Raz mówiła, że jak najbardziej, a po chwili wycofywała się ze swoich propozycji.
- No cóż... Nie mówiłaś... Jakbym wiedział wcześniej to i tak bym się pewnie nie powstrzymał ale zapewne starałbym się Ciebie bardziej podtapiać. Ale teraz będę już wiedział na przyszłość - zapewnił Pandorę o swoich intencjach - Ale tak na prawdę to dziwna przypadłość. Przeraża Cię, a zarazem fascynuje... Ty serio jesteś tym chaosem. Tonięcie nie jest w ogóle przyjemne, a nie szanowanie tego żywiołu kończy się tragicznie. Wielu dobrych ludzi odeszło z tego świata w ten sposób - zauważył. Jeden fałszywy krok, przecenienie własnych umiejętności i możliwości, a człowiek kończył na dnie, gdzie nie pozostawało mu nic innego jak kilka ostatnich minut świadomości. I to chyba było w tym najgorsze - ta świadomość, że za chwilę zakończy się swój żywot, czując jak płuca wypełniają się wodą, a tlenu zaczyna brakować. Straszna śmierć.
- Zawsze można z Tobą wchodzić do wody jak z... - zaczął mówić ale się powstrzymał. Hjalmar zastanawiał się jak należy to powiedzieć aby nie użyć zwrotu 'małe dzieci' - Z uczącymi się pływać... Tak wiesz, w pełnej asekuracji. Coś podobnego jak teraz ale nic na siłę. A co do innego metody to czy ja wiem? Zrzucenie z klifu nie jest satysfakcjonujące ale gwarantuję Ci, że mogę dla Ciebie wymyślić jakąś alternatywną metodę - parsknął śmiechem, kręcąc głową z niedowierzaniem. Czy miała o nim aż taką złą opinię? Przecież niesprowokowany Islandczyk nie skrzywdziłby nawet muchy.
- Wystarczy tego dobrego. Jeszcze Cię ktoś napadnie na tej plaży i co, zanim wyjdę z tej wody aby mu nakłaść po twarzy to może zdążyć uciec - odparł, zatrzymując się na moment aby Pandora mogła się zsunąć z jego rąk. Kiedy ruszyła ponownie w kierunku plaży, Hjalmar nadal stał i wyciskał swoje włosy z wody. Jeszcze tylko zapleść ten warkocz... Z tą myślą ruszył dalej, wychodząc na ciepły piasek. Co by nie mówić, było to bardzo przyjemne - wyjść z ciepłej wody na nadal rozgrzaną plażę, coś co było nie do pomyślenia na Islandii.
Sprawnym krokiem udał się w okolice koca gdzie podniósł swoją koszulę, a następnie podał ją Prewettównie - Może Ci się przydać - uśmiechnął się - Bo widzę, że chyba wpadłaś trochę do wody... - zaśmiał się, wiedząc, że została tam de facto porwana aniżeli poszła tam z własnej woli. Nie zmieniało to faktu, że Islandczyk zdawał sobie sprawę, że to on był prowodyrem tego morskiego abordażu i teraz postanowił odpłacić się Pandorze za to, że go tam nie poszarpała pazurami.