23.05.2023, 23:46 ✶
Perseus również miał skłonności do rozkładania zachowania innych ludzi na czynniki pierwsze, lecz nie był przy tym tak trzeźwy jak William. Naturalnie czynnikiem motywacyjnym była ciekawość, jednakże kiedy człowiek - a zwłaszcza tak wrażliwy jak posiadacz trzeciego oka - zaczyna interesować się emocjami, sam prędko staje na nie podatny. Największą bolączką i zarazem błędem młodego magipsychiatry było to, że nigdy nie umiał całkowicie odciąć się od problemów swoich pacjentów i spojrzeć na nich z boku, zawsze przeszkadzało mu w tym współczucie, które - nie wiadomo skąd, wszakże Szlachetny i Starożytny Ród Black zdawał się całkowicie stronić od haseł o równości i innych podobnym im głupstw - zagnieździło się głęboko pod jego skórą i odzywało się zawsze wtedy, gdy było najmniej pożądane. Komuś takiemu jak on zwyczajnie nie wypadało odczuwać sympatii względem przedstawicieli niższych klas. Litość - owszem, ale dostrzeganie w nich ludzi? Co następne, stawianie się na równi ze szlamem? Nie, oczywiście, że nie. Nie tak został przecież wychowany, a teraz, zdecydowanie bardziej niż przez całe życie, pragnął, aby rodzice spojrzeli na niego przychylnym okiem.
Był zwyczajnym bucem i tchórzem.
Udzielał mu się bowiem strach tych, których krew była niedostatecznie czysta, choć przyznać się do tego przed samym sobą, a co dopiero otwarcie przed kimś innym nie był w stanie. Potrafił natomiast dorabiać sobie teorie do swoich emocji, zatem przyjął - słusznie zresztą, co w niedalekiej przyszłości miały potwierdzić jeszcze badania znamienitych naukowców - że społeczności mają tendencję do poszukiwania w kryzysie najsłabszych jednostek lub grup, na które przelać będą mogły całą swą agresję. Perseus był niemalże pewien, że po wyeliminowaniu mugolaków przyjdzie czas na czarodziei półkrwi i charłaków, a gdy ich zabraknie ofiarami staną się czystokrwiści czarodzieje, którzy nie będą spełniać surowych warunków - kalecy jak on lub znajdujący się poza schematem jak William. Chociaż jego akurat zwolennicy Czarnego Pana mogliby oszczędzić. Był naukowcem, naukowcy zawsze są potrzebni.
Ale jeżeli na swiecie zostanie sama arystokracja, to od kogo czuć będzie się lepsza?
— Owszem, nielogicznym jest marnować energię na reagowanie na rzeczy, na które nie ma się wpływu, ale zauważ, że ludzkie emocje nie są logiczne. Przypominają raczej labirynt — odparł zamyślony — Wiesz... Miewałem pacjentów, którzy byli źli na zmarłego za to, że umarł. To naturalna część żałoby.
Herbata wystygła, lecz Perseusowi to nie przeszkadzało. Upił ostatni łyk i odstawił czarkę na stolik.
— Niewiele o nim wiadomo — westchnął zrezygnowany — Gdybyśmy tylko w przybliżeniu znali jego wiek i kraj pochodzenia... Bo przecież wcale nie musi być Brytyjczykiem. No i wydaje mi się, że niekoniecznie musi być czystej krwi... — dodał półszeptem, jakby do siebie. Jakaś myśl zaświtała mu w głowie, ale szybko zgasła i sam już nie wiedział, o co mu dokładnie chodziło. Nienawiść do siebie skierowana na innych? Nie, nie, źle ubrał to w słowa i wszystko się rozpierzchło. — No, mniejsza o to. Myślisz, że on stanowi prawdziwe zagrożenie?
Być może nigdy nie dowie się, jak przez ułamek sekundy bliski był prawdy.
Kolejne słowa Williama nie sprzyjały dalszym rozważaniom.
— Czy Eden cię laczkiem napierdala po łbie? Jeśli tak, to powinna poprawić — prychnął, nieco może zbyt teatralnie; przecież nie było tu Polluxa i Daphne i nie musiał odgrywać roli idealnego Blacka. Tak długo jednak udawał kogoś, kim nie był, że rzeczywistość zaczęła plątać się z fikcją. — Nam się te prawa należą z racji pochodzenia. To im wydaje się, że są nam równi i domagają się coraz więcej z naszych przywilejów. Gdyby tylko się nie wychylali, nie doszłoby do tego całego ambarasu.
Był zwyczajnym bucem i tchórzem.
Udzielał mu się bowiem strach tych, których krew była niedostatecznie czysta, choć przyznać się do tego przed samym sobą, a co dopiero otwarcie przed kimś innym nie był w stanie. Potrafił natomiast dorabiać sobie teorie do swoich emocji, zatem przyjął - słusznie zresztą, co w niedalekiej przyszłości miały potwierdzić jeszcze badania znamienitych naukowców - że społeczności mają tendencję do poszukiwania w kryzysie najsłabszych jednostek lub grup, na które przelać będą mogły całą swą agresję. Perseus był niemalże pewien, że po wyeliminowaniu mugolaków przyjdzie czas na czarodziei półkrwi i charłaków, a gdy ich zabraknie ofiarami staną się czystokrwiści czarodzieje, którzy nie będą spełniać surowych warunków - kalecy jak on lub znajdujący się poza schematem jak William. Chociaż jego akurat zwolennicy Czarnego Pana mogliby oszczędzić. Był naukowcem, naukowcy zawsze są potrzebni.
Ale jeżeli na swiecie zostanie sama arystokracja, to od kogo czuć będzie się lepsza?
— Owszem, nielogicznym jest marnować energię na reagowanie na rzeczy, na które nie ma się wpływu, ale zauważ, że ludzkie emocje nie są logiczne. Przypominają raczej labirynt — odparł zamyślony — Wiesz... Miewałem pacjentów, którzy byli źli na zmarłego za to, że umarł. To naturalna część żałoby.
Herbata wystygła, lecz Perseusowi to nie przeszkadzało. Upił ostatni łyk i odstawił czarkę na stolik.
— Niewiele o nim wiadomo — westchnął zrezygnowany — Gdybyśmy tylko w przybliżeniu znali jego wiek i kraj pochodzenia... Bo przecież wcale nie musi być Brytyjczykiem. No i wydaje mi się, że niekoniecznie musi być czystej krwi... — dodał półszeptem, jakby do siebie. Jakaś myśl zaświtała mu w głowie, ale szybko zgasła i sam już nie wiedział, o co mu dokładnie chodziło. Nienawiść do siebie skierowana na innych? Nie, nie, źle ubrał to w słowa i wszystko się rozpierzchło. — No, mniejsza o to. Myślisz, że on stanowi prawdziwe zagrożenie?
Być może nigdy nie dowie się, jak przez ułamek sekundy bliski był prawdy.
Kolejne słowa Williama nie sprzyjały dalszym rozważaniom.
— Czy Eden cię laczkiem napierdala po łbie? Jeśli tak, to powinna poprawić — prychnął, nieco może zbyt teatralnie; przecież nie było tu Polluxa i Daphne i nie musiał odgrywać roli idealnego Blacka. Tak długo jednak udawał kogoś, kim nie był, że rzeczywistość zaczęła plątać się z fikcją. — Nam się te prawa należą z racji pochodzenia. To im wydaje się, że są nam równi i domagają się coraz więcej z naszych przywilejów. Gdyby tylko się nie wychylali, nie doszłoby do tego całego ambarasu.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory