Chestera na dobrą sprawę nie musiało tutaj być. Jako Prawa Ręka Czarnego Pana po zapoznaniu się z tym planem postanowił przyzwolić na jego realizację a nawet zapewnić wsparcie. Wszak Vulturis pozostawał jego protegowanym. Ponadto kryjąca się pod pseudonimem Avis czarownica jest jego córką i siłą rzeczy wolał mieć na nią oko, przynajmniej w jakimś stopniu. Tak by nikt jej nie zabił, Bo wyręczać własnej córki nie zamierzał. Będący jego dalszym krewniakiem Oleander, posługujący się pseudonimem Physeter, również mógł liczyć na jego różdżkę.
Równo o dwudziestej drugiej aportował się na ustalone miejsce. Założona na twarz maska oraz czarna szata chroniły jego tożsamość. Wypatrywał wszystkich osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Nie musiał długo czekać na kontakt ze strony pierwszego z lojalistów Czarnego Pana, w którym rozpoznał Vulturisa. Bardzo dobrze.
— Odpowiedzą na to wezwanie — Odpowiedział swojemu protegowanemu, spoglądając na unoszący się nad ich głowami Mroczny Znak. Wyczarował tę wielką czaszkę z chmur, gdy jego oczom ukazał się zamaskowany Borgin. To powinno ułatwić sprawę i trochę usprawnić realizację tego przedsięwzięcia. To nie było coś, co można było zignorować. Zanim to zaklęcie straci swą moc, powinni przybyć na tę polanę.
— Zbytnia zwłoka nie jest wskazana, Vulturisie — Dodał, spoglądając tym razem na swojego protegowanego. Vulturis wydawał się być bardziej tolerancyjny od niego. Nie gromadzili się się tutaj w ramach towarzyskiego spotkania. Zbytni pośpiech również nie był wskazany. Zdawał sobie z tego sprawę, jednakże cenił sobie zorganizowanie i oddanie sprawie. Dużo wymagał od swoich podkomendnych. Vulturis dobrze o tym wiedział. Podobnie było, gdy chodziło o jego potomków.