Nawet dobrze, że zawartość torebki wysypała się na ziemię. Victoria kucnęła i różdżką dotykała rzeczy, przesuwając je by przyjrzeć im się uważniej. Portfel, dokumenty, różdżka… Reszta szpargałów wydała jej się mało istotna i zaraz ruchem swojej różdżki te niepotrzebne rzeczy wrzuciła z powrotem do torebki. Pochyliła się za to nad portfelem, chcąc go otworzyć i zobaczyć, czy znajduje się tam coś ciekawego, a następnie by zerknąć do dokumentów i upewnić się do kogo należały: czy do jednej z kobiet (tak strzelała biorąc pod uwagę damską torebkę), które przed chwilą pozbawili głowy, czy do kogoś innego? Potem i te ostatnie rzeczy z powrotem umieściła w torebce i tym razem już dotknęła ją za pasek. I tak będzie trzeba sprawdzić do kogo należała różdżka, dla świętego spokoju, tu nie miało być miejsca na przypadki i niesprawdzone tropy. Może trzeba będzie też pomyśleć o widmowidzu, by dowiedzieć się jakie było ostatnie rzucone przez różdżkę zaklęcie… Tym niemniej ostatecznie rozejrzała się jeszcze po polanie, chcąc się upewnić, że na pewno niczego nie przegapiła – i jeśli nic więcej tam nie było, to wróciła się do Brenny.
- Znalazłam torebkę, dokumenty, różdżkę... Wszystko będzie jeszcze do sprawdzenia – powiedziała pannie Longbottom i uniosła swoją różdżkę, gotowa do aportacji do Ministerstwa Magii. - Chwilę mi to pewnie zajmie, ale postaram się wrócić z posiłkami najszybciej jak się da – i po tych słowach zgodnie z planem teleportowała się do Ministerstwa, by wykonać resztę planu – wezwać wsparcie, zgarnąć aparat, i wrócić na polanę.
Percepcja – rozglądam się po polanie
Sukces!
Akcja nieudana
Sukces!