Westchnął na jej słowa o plasterkach. Nie traktował ich poważnie. Był duży i dorosły, poradziłby sobie bez nich. Z drugiej strony wcale jej się nie dziwił, Pandora była równie zadziorna co on i we dwójkę już tak mieli, że lubili sobie trochę dorzucić do pieca. Tu wbić szpileczkę, tu coś skomentować, a tutaj prawie zabić się wzajemnie. No to mamy umowę Uśmiechnął się, zginając lekko swój mały palec kiedy tylko Prewettówna podała swój.
- Nie występuje? A to bardzo ciekawe - odparł na jej próbę obrony Deniz. One chyba wszystkie mały jakiś chaośniczy sojusz, w którym wspierały się nawzajem. Pandora nie była na jego miejscu i nie widziała tego co on. Hjalmar jednak miał już wyrobione zdanie, które nie miał zamiaru zmieniać - wiedział po prostu swoje i nie chodził po tej ziemi od wczoraj.
- Tak - odpowiedział krótko na ten bulwers Pandory. Znowu miała rację, jednak teraz nie chciał jej już krzywdzić. Jej pobyt w wodzie był wystarczającą karą za jej wszystkie, dotychczasowe grzechy. Umm... A to za co? Nadąsana mina zniknęła w ułamku sekundy. Uniósł brew z zaskoczenia, obracając lekko głową w jej kierunku. Co by nie mówić, te terrorystyczne praktyki Pandory działały. I to chyba było w tym wszystkim najgorsze.
Próbować swoją głową machnąć raz w lewo, a raz w prawo aby pozbyć się dłoni, który zaatakowała jego oczy. Przez ułamek sekundy mógł nawet otworzyć usta jakby próbował ugryźć jej dłoń - skoro wszystkie metody zawodziły, trzeba było zastosować te bardziej radykalne - O nie, nie. To pytanie było już wcześniej. Teraz było inne - zauważył, nie pozwalając jej zmienić tematu jako, że do tego właśnie dążyła. Nie było mowy aby pozwolił jej dożyć poranka bez odpowiedzi na tę kwestię. Sama to zaczęła, to teraz będzie musiała go kontynuować.
Przynajmniej mówił szczerze. To zawsze działa w ten sam sposób kiedy ktoś dowiaduje się o jakiejś fobii drugiej osoby. Robi się wszystko aby komuś dokuczyć albo dać popalić. W takich sytuacjach trzeba tylko wiedzieć do kiedy to są żarty, a kiedy zaczyna się walka o przetrwanie - [a]Już nic nie rozumiem. Tak lubisz tę wodę, a jednocześnie jej nienawidzisz[/b] - pokręcił głową, nie chcąc chyba wchodzić w dalszą dyskusję na ten temat. Z każdym jej słowem, Hjalmarowi wydawało się, że rozumie coraz mniej. Co by jednak nie mówić, ta fascynacja była lekko chora i zakrawała o ból głowy.
Na przejechanie palcami karku zareagował jak kot, pochylając swoją głowę do tyłu jakby starał się odpędzić agresora ze swojego czułego punktu - O to się nie martw. Tak łatwo by mnie nie złapali - zapewnił ją. W końcu był jak małpa, a w zanadrzu miał jeszcze kilka sztuczek, których jej jeszcze nie pokazał. Wszelkie służby porządkowe nie miałyby prostej roboty z odnalezieniem czy złapaniem Nordgersima - Zresztą kto powiedział, że zostawiłbym trupa na miejscu zdarzenia - odparł. Nie był idealnym mordercom ani nawet średnim czy początkującym. Przeczytał w życiu jeden kryminał i stąd właśnie wiedział, że nie powinno się zostawiać po sobie za dużo śladów, a najlepiej to wcale. Gdyby dokonał żywotu Pandory w tym morzu to musiałby przenieść jej ciało w jakieś inne miejsce. Pytanie tylko gdzie mógłby je schować aby nikt nie połączyć śladów z nim. - Ale co by nie mówić przyjemny z Ciebie kleszcz. Nie gryziesz tylko trochę wbijasz paznokcie ale idzie to przeżyć - zaśmiał się, serwując jej niecodzienny komplement. No bo tak jednak trzeba było odbierać jego słowa, które przecież były skierowanej w kierunku Pandory. To były słowa najwyższego uznania dla sprawy!
- Tutaj mała poprawka... Nie napadnie jak będę stał obok i szczerzył zęby jak wilk - poprawił jej wersję, ponieważ lekko się pomyliła. W wodzie i tak już był wystarczająco długo. A co za dużo to nie zdrowo. Jeszcze by się rozchorował na śmiertelny katar czy inne przeziębienie i to Pandora musiałaby się wtedy ukrywać przed władzami.
Kiedy ogarniał swoje włosy, zastanawiał się czy przypadkiem w wilczej formie, suszenie nie poszłoby szybciej. Wtedy mógłby wytrzepać się z całej wody w ten sam sposób jak robiły to psowate, a po krótkiej chwili powrócić do ludzkiej formy. To była całkiem niezła myśl ale nie na ten moment. Taki obrót spraw zapewne wystraszyłby Prewettówne, wszak przecież nie miała pojęcia o jego dolegliwości. Na całe szczęście dzisiaj nie było pełni - inaczej ten wypad mógłby się źle skończyć.
- A to za co? - oburzył się na cios, który od niej otrzymał. I to cios z własnej koszuli, którą ofiarował jej sekundę wcześniej. Co za niewdzięczny bachor Zjeżył tylko brwi, a następnie wydał z siebie krótki pomruk niezadowolenia - No bo to robi na mnie takie wrażenie, że ho ho - odparł kiedy atakowała jego tors palcem. Nie pozostawał jej jednak dłużny i odwdzięczył jej się tym samym, pukając ją raz w czoło - Pragnę zauważyć, że w porównaniu do niektórych to ja się wody nie boję - uniósł kącik ust do góry jako swój triumf w tej walce. Według siebie był już zwycięzcą. Gdyby Pandora miała jednak chęci do dalszej kłótni w tym temacie, ostateczny argument w postaci morza był bardzo blisko. A to na pewno szybko odmieni jej opinię na niektóre tematy - Nieoczekiwanego? - zdziwił się. Prewettówna dorabiała sobie jako cyrkowy magik? Wyciągnie Deniz z kapelusza albo innego słonia? - Czemu mam nie robić warkocza? W tych nieogarniętych włosach chyba oszaleje - przyznał, a następnie zaczął je zbierać aby chwilę później zarzucić na plecy. Na krótką chwilę było to rozwiązaniem idealnym, lecz na dłuższą metę nie obejdzie się bez wikińskiej kity.
Kiedy obróciła się plecami, wiedział jak to się skończy. Odwrócił wzrok na bok jakby się czemuś przyglądał z zaciekawieniem. No tak... Ten piasek 10 metrów dalej jest rzeczywiście ciekawszy Pokiwał głową na tę myśl. Podążył wzrokiem za jej rozrzucanymi ubraniami - nie miała za grosz opanowania w swoich czynach. A już na pewno nie w kwestii trzymania jakiegoś większego ładu czy składu wokół siebie - W najgorszym przypadku zamarznę albo zasypię się piaskiem. Nie jest jednak zimno, wręcz gorąco - zaznaczył. W porównaniu z rodzinną wyspą, tutaj aż paliło o tej porze dnia mimo tego, że był już wrzesień - To nie żadna sukienka tylko koszula. Koszula dla ludzi wysokich, a nie takich skrzatów - odbił piłeczkę po raz kolejny tego dnia w jej stronę. Sama podsuwała mu takie możliwości, a on nie omieszkiwał z nich nie skorzystać.
Odebrał butelkę z której następnie pociągnął jednym duszkiem solidną ilość alkoholu. No bo jak można inaczej nazwać to, że wypił niemal pół butelki - To nie brzmi jak pytanie, a stwierdzenie - dodał, przecierając usta. Usiadł na kocu chwilę później i podążył wzrokiem aby spojrzeć na to samo co Pandora. Hjalmar widział tam całe nic, a już na pewno nic co by przykuło jego jakąś większą uwagę.
- Co to za trunek? - zapytał, nie do końca będąc pewien co właśnie pił. Nie smakowało to jak jakaś wódka czy inne bimber. Za pewne było to coś bardziej lokalnego. Nie jest złe Wystawił dłoń z butelką w jej kierunku, aby i ona mogła jeszcze skosztować tego pysznego roztworu zanim ten w całości zniknie w jego żołądku.