25.05.2023, 16:34 ✶
Dla Cathala różnica była znaczna, ale mogła wynikać z tego, że widział ją tylko w tych dwóch różnych sytuacjach. Fryzura, strój i otoczenie tworzyły pewien dysonans, ale i nie nazbyt duży – w końcu Shafiq wiedział doskonale, że ludzie odgrywają w życiu różne role, i nie zawsze jest tak, że jedna z nich jest mniej prawdziwa od innych. O tym, jak było w przypadku Victorii, nie mógł rozsądzać. Nie wyrobił sobie o niej zdania i nie było nawet pewne, że to nastąpi kiedykolwiek.
- Mogę na niego poczekać, nawet miesiąc czy dwa, jeżeli to konieczne – odparł. W tym przypadku jakość była dużo ważniejsza niż pośpiech, zwłaszcza, że po pierwsze to nie tak, że nie potrafił bez mikstury funkcjonować, po drugie, wcale nie był pewny, na ile taka kuracja przyniesie jakikolwiek efekt w jego specyficznym przypadku. – Jeżeli będzie skuteczny, jestem skłonny kupić cały kociołek.
Cathal nie był obrzydliwie bogaty, głównie dlatego, że większość swoich pieniędzy inwestował w swoje wykopaliska, jakby niepomny zasady, że praca powinna przynosić mu majątek, a nie go odbierać. Do biedaka czy kogoś żyjącego od wypłaty do wypłaty, też jednak było mu daleko, więc chociaż nie mógł wejść do galerii sztuki i kupić w ramach kaprysu obrazu za tysiąc galeonów, to już wydanie kilkudziesięciu złotych monet na eliksir nie stanowiło aż tak wielkiego problemu. (Chociaż zaczął zastanawiać się, czy to nie pora poruszyć sprawy ceny, w końcu ktoś mieszkający w takim domu mógł doliczać królewską marżę za sam fakt, że eliksir zostanie przygotowany tutaj. Cathal nie znał w końcu podejścia Victorii do zleceń tego typu.)
Milczał, cierpliwie czekając, gdy Victoria też zachowywała ciszę, przypatrując się mu, i pewnie przeszukując pamięć w poszukiwaniu strzępków wspomnień. Odwzajemnił spojrzenie: oczy miał jasne, uważne, a wyraz jego twarzy niewiele zdradzał. Ostatnim razem, gdy się widzieli, martwił się o kuzyna i miał wielką ochotę kogoś zamordować. Tym razem jednak zachowywał perfekcyjny spokój, w czym pomagał fakt, że tuż przed przyjściem palił i pił kawę.
– Tak – potwierdził. – Ciotka nie podała mi twojego imienia, więc nie miałem pojęcia, że to ty – dorzucił jeszcze, ot tak dla ścisłości. – Jest na drugim roku. Ostatnio dostał szlaban za próbę przesłania pocztą do domu jednej z rzeźb w zamku, więc zakładam, że radzi sobie doskonale.
Najwyraźniej chłopak odziedziczył po Shafiqach kolekcjonerskie zapędy i zamiłowanie do tego, co wiekowe.
– Ile będzie kosztowało przygotowanie tego eliksiru?
- Mogę na niego poczekać, nawet miesiąc czy dwa, jeżeli to konieczne – odparł. W tym przypadku jakość była dużo ważniejsza niż pośpiech, zwłaszcza, że po pierwsze to nie tak, że nie potrafił bez mikstury funkcjonować, po drugie, wcale nie był pewny, na ile taka kuracja przyniesie jakikolwiek efekt w jego specyficznym przypadku. – Jeżeli będzie skuteczny, jestem skłonny kupić cały kociołek.
Cathal nie był obrzydliwie bogaty, głównie dlatego, że większość swoich pieniędzy inwestował w swoje wykopaliska, jakby niepomny zasady, że praca powinna przynosić mu majątek, a nie go odbierać. Do biedaka czy kogoś żyjącego od wypłaty do wypłaty, też jednak było mu daleko, więc chociaż nie mógł wejść do galerii sztuki i kupić w ramach kaprysu obrazu za tysiąc galeonów, to już wydanie kilkudziesięciu złotych monet na eliksir nie stanowiło aż tak wielkiego problemu. (Chociaż zaczął zastanawiać się, czy to nie pora poruszyć sprawy ceny, w końcu ktoś mieszkający w takim domu mógł doliczać królewską marżę za sam fakt, że eliksir zostanie przygotowany tutaj. Cathal nie znał w końcu podejścia Victorii do zleceń tego typu.)
Milczał, cierpliwie czekając, gdy Victoria też zachowywała ciszę, przypatrując się mu, i pewnie przeszukując pamięć w poszukiwaniu strzępków wspomnień. Odwzajemnił spojrzenie: oczy miał jasne, uważne, a wyraz jego twarzy niewiele zdradzał. Ostatnim razem, gdy się widzieli, martwił się o kuzyna i miał wielką ochotę kogoś zamordować. Tym razem jednak zachowywał perfekcyjny spokój, w czym pomagał fakt, że tuż przed przyjściem palił i pił kawę.
– Tak – potwierdził. – Ciotka nie podała mi twojego imienia, więc nie miałem pojęcia, że to ty – dorzucił jeszcze, ot tak dla ścisłości. – Jest na drugim roku. Ostatnio dostał szlaban za próbę przesłania pocztą do domu jednej z rzeźb w zamku, więc zakładam, że radzi sobie doskonale.
Najwyraźniej chłopak odziedziczył po Shafiqach kolekcjonerskie zapędy i zamiłowanie do tego, co wiekowe.
– Ile będzie kosztowało przygotowanie tego eliksiru?