Czyli bez kolacji. Mama nie byłaby dumna, że tak gości o pustym żołądku puszczam.
— Och, oczywiście! Odpocznij sobie po tej karuzeli emocji — uśmiechnęłam się miło do niej i podsunęłam dzbanuszek z proszkiem Fiuu.
— Napisz do mnie za kilka dni, żeby dać znać jak się masz po tym wszystkim — dodałam jeszcze i pomachałam jej żarliwie. — Do zobaczenia! Cześć!
Gdy tylko Lyssa zniknęła, podskoczyłam z radości. Zaczęłam tańczyć po pokoju śpiewając na głos piosenki Trubadurów. Rozbudziło to Bonifacego, który do tej pory ukryty był gdzieś przy piecu w kuchni. Złapałam go w objęcia.
— Mam przyjaciółkę! To znaczy... koleżankę? Hm...
Odłożyłam kota na kanapę i zerknęłam za firankę. Było zupełnie ciemno. Zastanawiałam się, co dzieje się na Beltane, ale nie potrafiłam teraz nawet określić kierunku, w którym odbywał się festiwal. Odwróciłam się do pustego pokoju. Dopiero teraz uderzył mnie strach. Byłam sama, a kilkaset metrów stąd dokonuje się tragedia. Co powinnam zrobić? Co by babcia zrobiła? Zwinęłam się w pozycję embrionalną starając się nie rozpłakać. Miałam nadzieję, że Ariel wróci jak najszybciej.