Skinął głową po otrzymaniu zadowalającej odpowiedzi. Pozostawało mu tylko czekać na zakończenie autopsji, sporządzenia raportu oraz przekazania mu go. Wtedy będzie mógł zająć się na poważnie prowadzeniem tego śledztwa. W końcu ten raport powinien wyjaśnić wiele zagadnień dotyczących tego dochodzenia. Było wręcz oczywiste, że nie będzie tutaj siedzieć do końca przeprowadzanej przez kobietę autopsji leżącego na stole sekcyjnym mężczyzny.
— Proszę dołożyć wszelkich starań aby tak było. — Zwrócił się do kobiety. Wiedział jak to było w rzeczywistości z obchodzeniem się ze zwłokami przez pracowników podległych Ministerstwu i pobieraniem próbek, mimo to posiadana wiedza nie sprawiła, że zamierzał przestać wymagać od swoich współpracowników dawania z siebie jak najwięcej. Co prawda, jeszcze nie osiągnął swojego celu i nie został szefem Biura Aurorów. Dla niego to była kwestia czasu.
— Czy zdarzyło się Pani przeprowadzać autopsję kogoś bliskiego? — Pozwolił sobie na odejście od tematu zamordowanego mężczyzny. Była to ciekawa kwestia. Taka sama, jak to czy aresztowałby swojego krewnego lub przyjaciela. Musiałby to zrobić, choć gdyby to od niego zależało, to puszczałby ich wolno. Czystokrwiści czarodzieje nie powinni siedzieć w Azkabanie, niezależnie od popełnionej przez nich zbrodni. W idealnym świecie tak byłoby.
— Ministerstwo robi wszystko, co w swojej mocy aby zapanować nad sytuacją — Odparł na słowa kobiety. I to był właśnie problem. Bo Ministerstwo nieraz zdołało pokrzyżować plany Czarnego Pana. Utrzymywanie gry pozorów było czymś, co bardzo dobrze znał z własnego życia. Wymagało to pilnowania się i odpowiedniego postępowania. Dużo miał do ukrycia i dużo do stracenia. Zresztą, nie on jeden. Czuł na sobie to przenikliwe spojrzenie. Spostrzegł ten przepraszający uśmiech, stojący za odczuwanym albo udawanym przez nią zakłopotaniem.
— Jesteśmy tutaj wyłącznie w celach służbowych i dopóki nasza rozmowa dotyczy spraw służbowych to nie trwonię czasu. — Dopowiedział. W końcu ujrzał dno swojego kubka. W jakimś stopniu każdy łyk kawy odmierzał mijający czas, który przeznaczył na zakończenie tej sprawy. Dobór użytych przez niego słów odnośnie Czarnego Pana nie był przypadkowy, ale nie wskazywał na jakiekolwiek jego powiązania z tym czarnoksiężnikiem. Tytuł był dość powszechny w użyciu.
— Nie ułatwia to nam, Aurorom, prowadzenia dochodzeń. Bez tego one nie należą do najłatwiejszych — Odparł z niezadowoleniem. Musieli rozróżniać motywy sprawców. Posiadał pewną wiedzę o atakach popleczników Czarnego Pana, której z oczywistych względów nie mógł użyć w swojej pracy. Przynajmniej oficjalnie. Chętnie ukarałby wszystkich tych małostkowych czarodziejów, którzy wykorzystują ich ruch do pospolitych morderstw.
— Na chwilę obecną... nie, Pani Flint. Żadnych pytań. Jak coś będę chciał dopytać, zrobię to następnym razem. Na mnie już pora. Proszę przekazać mi sporządzony raport. Dziękuję za kawę. Do widzenia, Pani Flint — Powiedział podnosząc się w tym momencie z zajmowanego krzesła. Odstawił kubek na biurko. Zamierzał się teraz oddalić i tak też uczynił, pozostawiając kobietę sam na sam z ofiarą morderstwa.