Panna Black nie przepadała za spacerowaniem. Nie po to nauczyła się teleportować, żeby przemierzać świat jak ci plugawi mugole. Nie do końca więc jej było na rękę pojawienie się tutaj właśnie w ten sposób. Spełniła jednak jego prośbę, skoro miał jej pomóc powinna się dostosować przynajmniej chwilowo.
Nie zamierzała jednak ukrywać swojego niezadowolenia, kiedy znalazła się w jego mieszakniu. Wcale nie sprzyjał temu fakt, że padało. Zdążyła zmoknąć mimo czarnego kaptura, który miała naciągnięty na włosy. Oczy jej błyszczały, nie dało się nie dostrzec w nich wkurwienia, była bardzo bliska, aby podzielić się z nim swoimi wrażeniami po tym jakże przyjemnym spacerze.
Zdjęła szatę, machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie, aby ją wysuszyć. Włosy zostawiła mokre, nie zdązyły aż tak przemoknąć, aby sprawiać jej dyskomfort. Kiedy prowadził ją do jadalni nie umknął jej zapach, który unosił się w powietrzu. - Co tu tak cuchnie. - Skomentowała krótko, w sumie to rzuciła pod nosem bardziej do siebie, niż do niego.
Zmierzyła wzrokiem jadalnię, nie umknęło jej to, że przygotował się na jej przybycie, co nawet trochę poprawiło ten niezbyt dobry humor spowodowany tym spacerem sprzed chwili. Uśmiechnęła się do niego nawet krótko, po czym usiadła, gdy odsunął od niej krzesło. Sama Bellatrix prezentowała się idealnie, jak zawsze zresztą, może poza włosami, które nadal były trochę przemoczone. Odziana była w dopasowaną, czarną suknię, która sięgała jej do kostek. Na szyi miała srebrną kolię w kształcie węża.
Wbiła w niego spojrzenie, czekała, aż przejdzie do konkretów. Westchnęła tylko, kiedy się zająknał bo miała wrażenie, że to potrwa nieco dłużej niżby chciała. - Pokażesz mi wreszcie tę mapę?