Mężczyzna pozbawiony różdżki i możliwości uciskania rany, opadł bezwładnie na ziemię.
- Niezły żart – wydusił przez zaciśnięte zęby – uratować kogoś od bycia zgniecionym, ale zostawić go na ziemi, żeby się wykrwawił.
Nie miał praktycznie żadnych szans na uwolnienie się z takiej pułapki na tak długo, na ile będzie działało zaklęcie wiążące. Jego głos drżał. Słyszeliście wyraźnie, że nie miał już zbyt wiele siły. To chyba był koniec tej walki. Słyszeliście coraz mniej świstów zaklęć, a nad waszymi głowami wzniosły się chmury. Zebrały się tutaj w konkretnym celu – miały uformować Mroczny Znak wiszący nad waszymi głowami – symbol, który Śmierciożercy pozostawiali po sobie w miejscach, które zaatakowali.
Chociaż odgłosy walk cichły, nie towarzyszyła wam cisza. Silny wiatr narastał z każdą chwilą. Widzieliście, jak jego podmuchy tworzą z piasku wir, który otaczał Polanę Ognisk i zamykał was w ciasnym pierścieniu odcinającym sensowną drogę ucieczki – mogliście spróbować przedrzeć się przez rosnący na sile wir, lub zostać w jego centrum. Oprócz was znajdowali się w nim inni czarodzieje – za kamienną ścianą utworzoną przez ciało powalonego żywiołaka, znajdowały się majowe ogniska, a obok nich inni, przyjaźni wam czarodzieje.
Śmierciożerca próbował zrobić cokolwiek – ale to cokolwiek było żałosnym niczym – po prostu czołgał się w przeciwną stronę, pogarszając sytuację z raną coraz bardziej. Musieliście zadecydować co z nim zrobić i gdzie iść.
Na podjęcie tych dwóch decyzji macie dowolną ilość tur, proszę jedynie o zachowanie logiki w kwestii tego, że mężczyzna się wykrwawia – nie będzie leżał tutaj godzinę. Wszystkie udane rzuty na zaklęcia macie automatycznie zaliczone. Nieudane – odczytujecie jako niedziałające w tych warunkach (nic się nie stało). Po podjęciu decyzji gdzie idziecie i co robicie z mężczyzną, ostatnia osoba proszona jest o napisanie na końcu znacznika końca sesji – ten wątek będzie kontynuowany w wątku głównym Beltane. @Atreus Bulstrode @Brenna Longbottom
- Niezły żart – wydusił przez zaciśnięte zęby – uratować kogoś od bycia zgniecionym, ale zostawić go na ziemi, żeby się wykrwawił.
Nie miał praktycznie żadnych szans na uwolnienie się z takiej pułapki na tak długo, na ile będzie działało zaklęcie wiążące. Jego głos drżał. Słyszeliście wyraźnie, że nie miał już zbyt wiele siły. To chyba był koniec tej walki. Słyszeliście coraz mniej świstów zaklęć, a nad waszymi głowami wzniosły się chmury. Zebrały się tutaj w konkretnym celu – miały uformować Mroczny Znak wiszący nad waszymi głowami – symbol, który Śmierciożercy pozostawiali po sobie w miejscach, które zaatakowali.
Chociaż odgłosy walk cichły, nie towarzyszyła wam cisza. Silny wiatr narastał z każdą chwilą. Widzieliście, jak jego podmuchy tworzą z piasku wir, który otaczał Polanę Ognisk i zamykał was w ciasnym pierścieniu odcinającym sensowną drogę ucieczki – mogliście spróbować przedrzeć się przez rosnący na sile wir, lub zostać w jego centrum. Oprócz was znajdowali się w nim inni czarodzieje – za kamienną ścianą utworzoną przez ciało powalonego żywiołaka, znajdowały się majowe ogniska, a obok nich inni, przyjaźni wam czarodzieje.
Śmierciożerca próbował zrobić cokolwiek – ale to cokolwiek było żałosnym niczym – po prostu czołgał się w przeciwną stronę, pogarszając sytuację z raną coraz bardziej. Musieliście zadecydować co z nim zrobić i gdzie iść.
Na podjęcie tych dwóch decyzji macie dowolną ilość tur, proszę jedynie o zachowanie logiki w kwestii tego, że mężczyzna się wykrwawia – nie będzie leżał tutaj godzinę. Wszystkie udane rzuty na zaklęcia macie automatycznie zaliczone. Nieudane – odczytujecie jako niedziałające w tych warunkach (nic się nie stało). Po podjęciu decyzji gdzie idziecie i co robicie z mężczyzną, ostatnia osoba proszona jest o napisanie na końcu znacznika końca sesji – ten wątek będzie kontynuowany w wątku głównym Beltane. @Atreus Bulstrode @Brenna Longbottom