Black nie znosiła tych wszystkich konwenansów, nie potrafiła zrozumieć dlaczego dla większości osób są one tak bardzo istotne. Zdecydowanie wolałaby już przejść do konkretów, jak widać jednak nie było to wcale takie proste, szczególnie wśród członków czystokrwistych rodów. Był to moment w którym zatęskniła za Murdockiem, który był zdecydowanie bardziej rzeczowy. Dzisiaj musiała chwilę poświęcić tym błahym szczegółom, aby dostać to, co było jej potrzebne. Jakoś się przemęczy. Nie do takich rzeczy była w swoim zyciu zmuszana, i robiła je z uśmiechem na ustach, bo tego od niej wymagano, chociaż uważała je za zupełnie bezsensowne.
- Nie ma kawy? - Powtórzyła rozczarowanym tonem. Nadal nie przestawała się mu przyglądać. - Następnym razem dobrze by było, gdyby była. - Postanowiła wspomnieć o swoich oczekiwaniach, a zarazem też poinformować o tym, że to nie był ostatni raz kiedy się tutaj pojawiła. Jeśli współpraca będzie przebiegać bez jakichś większych problemów na pewno częściej będzie korzystała z jego umięjętności.
- Całkiem przyziemne te przyjemności, więc jedz, skoro tak bardzo jest to dla Ciebie istotne. - Black miała nieco inne podejście do życia, mogła się wyzbyć wszelkich prymitywnych rozkoszy, liczyło się dla niej tylko jedno i nie zamierzała ukrywać, że walka z mugolakami była dla niej czymś więcej niż jedynie postępowaniem zdroworozsądkowym. Miała obsesje, nie myślała o niczym innym, jak o tym, aby pozbyć się ich wszystkich. Oczyścić ich świat z tego plugastwa. Dopiero wtedy zazna spokoju, o ile właściwie będzie w stanie kiedykolwiek jeszcze poczuć spokój. Ciągle towarzyszyło jej dziwne napięcie, które nie do końca rozumiała. - Rozsądek jest cechą, którą można przewidzieć, szaleństwo wręcz przeciwnie, wolę kierować się tym drugim. - Uważała, że trudniej jest zaskoczyć kogokolwiek kierując się rozsądkiem, nie była to droga którą wybierała. Szaleństwo, cóż, zdecydowanie bardziej do niej pasowało.
Obserwowała go, kiedy zmierzał w jej kierunku. Nalał jej tej nieszczęsnej herbaty. Sięgnęła więc po filiżankę i zamoczyła w niej usta, nie, żeby sama wybrałaby ten trunek, ale skoro nie miała za bardzo innego wyboru...