• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander

[23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander
Diva
I felt my heart crack -
slowly like a pomegranate,
spilling its seeds.
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
Muzyk; kompozytor, pianista
Burza czarno-srebrnych loków, blade lico, gwiazdozbiory piegów. Oleander jest młodym mężczyzną o 183 centymetrach wzrostu i nienagannej posturze. Jego oczy zmieniają kolor w zależności od nastroju, dnia, pogody, miesiąca - lawiruje pomiędzy odcieniami z pomocą metamorfomagii. Dłonie ma smukłe, palce długie. Nosi biżuterię i kolczyki, ale zazwyczaj tylko wieczorami bądź na występy. Gustuje w perłach, złocie i szafirach. Na pierwszy rzut oka uśmiechnięty, pełny życia i pasji młody człowiek, który nie stroni od tłumów i rozgłosu.

Oleander Crouch
#2
27.05.2023, 23:51  ✶  
Wysłane do Rhiannon zaproszenie było jedynie umyślnym burzeniem porządku, mąceniem w misie z krystalicznie czystą wodą; niewielkim zastrzykiem adrenaliny, którego potrzebował. Od dobrej chwili w jego życiu nie wydarzyło się nic ciekawego, a gazety milczały. Po sławnej odzywce, jaką sprezentował czarownicy z ministerstwa, trudno było mu wymyślić coś, co jednocześnie nie odcięłoby go od rodzicielskich funduszy i byłoby równie mocno efektowne. Wzdychał nad trudami swego losu i musiał posiłkować się mniejszymi, skandalicznymi czynami. Jak chociażby zaproszeniem na kolację o sześć lat starszej kobiety, która do momentu ukończenia Hogwartu była jego nauczycielką gry na fortepianie, ale również, kochanką. W rzeczy samej, kariera, i osiągnięcie w niej sukcesu, jego towarzyszki mało go interesowała. Oczywiście że kiwał głową, udawał, że rozumie powagę sytuacji. Zgodził się nawet na rozstanie, w końcu nie chciał wyjść na zdesperowanego, ale w duchu nie zamierzał w żaden sposób ucinać relacji. Wiedział, że był na wygranej pozycji, więc to wykorzystywał. Informacja o sypianiu ze starszą kobietą, zwłaszcza nauczycielką i zwłaszcza w wieku lat piętnastu, postawiłoby go w niektórych środowiskach na pozycji ofiary, w innych wyszedłby na niesamowicie utalentowanego w sztuce podrywu chłopaka. Pettigrew miała o wiele więcej do stracenia, podobało mu się, że musi poruszać się wedle jego zasad, aby nie zatonąć, sprawiało mu to dziwną satysfakcję, którą delektował się w tylko i wyłącznie swoim towarzystwie.
Wieczory należały do niego; królestwa pełne cennych przeżyć, intensywnych zapachów i rozgwieżdżonych rozdroży. Bez regularnych godzin pracy lub ogólnie rozumianej dyscypliny, sypiał w najmniej rozsądnych porach. Posiadał wolność i przywilej, jakich większość mogła mu jedynie pozazdrościć. Używał ich, wypijał wypełniony kielich do cna i prosił o kolejną porcję, nie znając umiaru i nie chcąc go poznawać. Kolacje jadał na śniadania, a śniadania na kolację. Wstał ledwie półtora godziny przed umówioną godziną spotkania i cały ten czas wykorzystał na przygotowanie. Ubrał na siebie czarną koszulę z szerszymi rękawami, która w sztucznym świetle lamp, pod odpowiednim kątem srebrzyła się jak niezbadane galatyki diamentów. Marynarkę jedynie zarzucił na ramiona, korzystając z nadchodzących wielkimi krokami ciepłych frontów, których efekty powoli dało się odczuć w wilgotnej i deszczowej Anglii. Na szyi zawiesił srebrny naszyjnik z talizmanem, który schował pod materiałem; jedynie łańcuszek był widoczny między zagięciami kołnierza; ten opadał leniwie na klapy marynarki, a rozpięta większa ilość guzików, niż potrzeba, odsłaniała jasną cerę na klatce piersiowej. Włosy pozostawił w swoim typowym zestawieniu czarnych i srebrno-niebieskawych loków, które przyjął stosunkowo niedawno. W młodszych latach jego włosy albo mieniły się feerią barw, zdradzając metamorfomagiczne umiejętności, lub pozostawały ciemnobrązowe. Nie myśląc zbyt wiele, spojrzał w lustro przed wyjściem. Skrzywił się niechętnie, widząc cienie pod oczyma, które udało mu się usunąć sprawnym użyciem metamorfomagii. Pod pachą miał folder z nutami, bo zawsze dobrze mieć wymówkę na tego typu spotkania, prawda?
Z Alei Horyzontalnej wszędzie miał blisko. No, przynajmniej jeżeli mówimy o obrębie magicznego Londynu. Nim się obejrzał już stawiał kroki w umówionej restauracji, rozglądając się uważnie, aby znaleźć swoją ‘randkę’. Przyszedł gustownie spóźniony, może nie piętnaście minut, tyle nie dałby jej na siebie czekać, w końcu nie wiedzieli się prawie od roku. Były trzy minuty, piętnaście sekund po godzinie ósmej gdy delikatnie położył dłoń na jej ramieniu, podchodząc od boku wraz z aromatem świeżych perfum o sercu z bergamotki, szałwii i ciepłych nutach drewna.
-  Wybacz, nie chciałem, abyś czekała aż tak długo - uśmiechnął się, podkreślając ostatnie słowo w wypowiedzianym przez siebie zdaniu, chcąc dać kobiecie do zrozumienia, że cała ta rozłąka nie jest mu zupełnie na rękę.
- Zieleń zawsze była twoim kolorem, dobrze wyglądasz - rzucił komplementem, odrobinę nonszalancko, acz jego spojrzenie faktycznie skupione było na barwie kreacji… No, może też trochę na jej dekolcie. Przesunął kciukiem po ramieniu Rhiannon. Był to gest tak krótki, tak dyskretny, że mógłby równie dobrze być wytworem jej wyobraźni. Przeszedł na przeciwną stronę okrągłego stolika i usiadł, informując osobę z obsługi, że marynarkę może powiesić na oparciu krzesła. Zaraz też, nie pytając towarzyszki o zdanie, zamówił całą butelkę szampana.
- Dawno się nie widzieliśmy trzeba to uczcić - zaczął i zaraz kontynuował - to nowe miejsce, nigdy wcześniej tu nie byłem. Chciałem doświadczyć tego luksusu i odbyć pierwszą wizytę w twoim towarzystwie - mrugnął do niej i zaśmiał się pod nosem, nieco filuternie, z dozą niewinności, jakby żadna umowa o tym, że mieli zakończyć tę relację, wcale nie została pomiędzy nimi zawarta.


“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3762), Oleander Crouch (3520)




Wiadomości w tym wątku
[23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Bard Beedle - 27.05.2023, 23:48
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Oleander Crouch - 27.05.2023, 23:51
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Bard Beedle - 27.05.2023, 23:54
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Oleander Crouch - 27.05.2023, 23:57
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Bard Beedle - 27.05.2023, 23:59
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Oleander Crouch - 28.05.2023, 05:37
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Bard Beedle - 28.05.2023, 07:27
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Oleander Crouch - 31.05.2023, 03:03
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Bard Beedle - 01.06.2023, 21:24
RE: [23.03.1972] Proszę dopisać do rachunku| Rhiannon & Oleander - przez Oleander Crouch - 05.08.2025, 00:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa