28.05.2023, 04:13 ✶
Mimo wyobrażania sobie wiele razy, jak byłoby faktycznie być uderzonym na życzenie, nie spodziewał się, że znajdzie się w takiej sytuacji w najbliższej przyszłości. Kiedy kogoś podjudzał, zazwyczaj w stu procentach panował nad sytuacją, nic nie mogło wytrącić go z równowagi, chociaż obdarzał drugą osobę uśmiechami i radosnymi iskierkami z oczu - żeby zabić czujność. Element zaskoczenia był dziwnie podniecający, chociaż przyjemne uczucie nastąpiło dopiero po piekącym bólu, który przeszedł go od szczęki, aż po kość ogonową i paliczki dłoni. Wypuścił szklankę, alkohol rozlał się na drewnianej podłodze, a samo naczynie rozbiło z głośnym trzaskiem na parę części, zupełnie jak podświadomość Oleandra.
Był zbyt zaskoczony, aby krzyknąć, stęknął jedynie, już po fakcie i zdążył podeprzeć się wolną ręką o kanapę, aby nie opaść na jej poduszki jak szmaciana lalka. Siła uderzenia sprawiła, że z prawej dziurki nosa popłynęła krew. Ciemna ciecz ściekała powoli, dotykając górnej wargi, zagnieżdżają się głębiej, w szczelinach istnienia. Poczuł jej metaliczny smak w ustach, ale nie przetarł twarzy. Nie zmarszczył nawet brwi, spomiędzy ciemnych loków, które opadły mu na twarz, spojrzał na przyjaciela z iskierkami strachu w ciemnych oczach, acz ich głównym wyrazem było rzucane mu wyzwanie. Serce przyspieszyło, zupełnie jakby brało udział w wyścigu o życie. Adrenalina, być może uderzyła mu do głowy, bo poza bólem w twarzy, czuł elektryzujące dreszcze podniecenia.
Kropla krwi skapnęła na kanapę.
– No dalej – wychrypiał, chociaż już nie tak pewnie jak wcześniej, dźwięk jego głosu jakby zapadł się wraz z siłą uderzenia, chociaż wstąpiły w niego świeże nuty prawdziwych emocji, które z racji bycia kompletnie nowymi, były też nieodgadnione – Ulżyj sobie.
Tym razem będzie się tego spodziewał.
Tym razem może boleć mniej - nie wiedział jeszcze czy to dobrze, czy źle.
Tym razem zamknął oczy, choć brakowało mu automatycznego odruchu uniesienia rąk w obronie czy odwrócenia głowy.
Nie chciał uniknąć ciosu, jego otumaniony alkoholem umysł łaknął nowych wrażeń, bólu i bycia użytecznym dla kogoś, kogo przecież kochał. Słowo ułożyło mu się w głowie na srebrnej tacy, ale wciąż było zakryte wyszywaną serwetą, pozostawało niedostępne dla świata zewnętrznego.
Był zbyt zaskoczony, aby krzyknąć, stęknął jedynie, już po fakcie i zdążył podeprzeć się wolną ręką o kanapę, aby nie opaść na jej poduszki jak szmaciana lalka. Siła uderzenia sprawiła, że z prawej dziurki nosa popłynęła krew. Ciemna ciecz ściekała powoli, dotykając górnej wargi, zagnieżdżają się głębiej, w szczelinach istnienia. Poczuł jej metaliczny smak w ustach, ale nie przetarł twarzy. Nie zmarszczył nawet brwi, spomiędzy ciemnych loków, które opadły mu na twarz, spojrzał na przyjaciela z iskierkami strachu w ciemnych oczach, acz ich głównym wyrazem było rzucane mu wyzwanie. Serce przyspieszyło, zupełnie jakby brało udział w wyścigu o życie. Adrenalina, być może uderzyła mu do głowy, bo poza bólem w twarzy, czuł elektryzujące dreszcze podniecenia.
Kropla krwi skapnęła na kanapę.
– No dalej – wychrypiał, chociaż już nie tak pewnie jak wcześniej, dźwięk jego głosu jakby zapadł się wraz z siłą uderzenia, chociaż wstąpiły w niego świeże nuty prawdziwych emocji, które z racji bycia kompletnie nowymi, były też nieodgadnione – Ulżyj sobie.
Tym razem będzie się tego spodziewał.
Tym razem może boleć mniej - nie wiedział jeszcze czy to dobrze, czy źle.
Tym razem zamknął oczy, choć brakowało mu automatycznego odruchu uniesienia rąk w obronie czy odwrócenia głowy.
Nie chciał uniknąć ciosu, jego otumaniony alkoholem umysł łaknął nowych wrażeń, bólu i bycia użytecznym dla kogoś, kogo przecież kochał. Słowo ułożyło mu się w głowie na srebrnej tacy, ale wciąż było zakryte wyszywaną serwetą, pozostawało niedostępne dla świata zewnętrznego.
“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦