28.05.2023, 06:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2023, 06:58 przez Desmond Malfoy.)
Byłby się ucieszył z obietnicy dalszej współpracy, bo, co jak co, aktywizm polityczny mógł wnieść do jego życia sporo poczucia sensu, ale nie potrafił tego zrobić przez manierę, w jakiej zaprezentowała mu ją. Cóż, mogła być pewna, że podczas żadnego razu nie uświadczy tutaj nawet najmniejszego espresso.
Nie potrzebował jej pozwolenia, żeby jeść, ale i tak zamierzał niedługo zacząć. Upił jeszcze parę spokojnych łyków herbaty, później ostrożnie przełożył niewielką porcję ciasta na jej talerzyk.
- W imieniu Rodolphusa mam nadzieję że nie wszystkimi przyziemnymi przyjemnościami tak wzgardzasz - rzekł, po czym nałożył również sobie.
Szaleństwo? W takich momentach doceniał to, że nie potrafił okazywać emocji, bo brakowało mu też odruchu, żeby to robić - nie zaśmiał się więc, nawet nie drgnęła mu powieka. Wszystkie myśli o absurdalności opinii Bellatrix zachował dla siebie, tak samo jak wątpliwości dotyczące wysokości jej statusu w organizacji, w której działała przecież od tak niedawna.
- Doceniam że podzieliłaś się ze mną swoją opinią miło było ją poznać. Według mnie za sprawę nie wystarczy jedynie umierać trzeba też za nią żyć i do tego właśnie przydaje się ten rozsądek za którym wciąż optuję - mówił monotonicznie między kęsami. - Zaczynam jednak rozumieć dlaczego Oleander tak lubi z tobą współpracować.
Nie miał pojęcia, na czym dokładnie polegała ta ich współpraca. Miał nadzieję, że uda mu się wyciągnąć z niej chociaż strzępek informacji o tym.
Nie potrzebował jej pozwolenia, żeby jeść, ale i tak zamierzał niedługo zacząć. Upił jeszcze parę spokojnych łyków herbaty, później ostrożnie przełożył niewielką porcję ciasta na jej talerzyk.
- W imieniu Rodolphusa mam nadzieję że nie wszystkimi przyziemnymi przyjemnościami tak wzgardzasz - rzekł, po czym nałożył również sobie.
Szaleństwo? W takich momentach doceniał to, że nie potrafił okazywać emocji, bo brakowało mu też odruchu, żeby to robić - nie zaśmiał się więc, nawet nie drgnęła mu powieka. Wszystkie myśli o absurdalności opinii Bellatrix zachował dla siebie, tak samo jak wątpliwości dotyczące wysokości jej statusu w organizacji, w której działała przecież od tak niedawna.
- Doceniam że podzieliłaś się ze mną swoją opinią miło było ją poznać. Według mnie za sprawę nie wystarczy jedynie umierać trzeba też za nią żyć i do tego właśnie przydaje się ten rozsądek za którym wciąż optuję - mówił monotonicznie między kęsami. - Zaczynam jednak rozumieć dlaczego Oleander tak lubi z tobą współpracować.
Nie miał pojęcia, na czym dokładnie polegała ta ich współpraca. Miał nadzieję, że uda mu się wyciągnąć z niej chociaż strzępek informacji o tym.