- To miłe, chociaż powinieneś wiedzieć, że jestem raczej z tych twardych, nie tak łatwo mnie uszkodzić. - Nie byłaby w stanie pewnie zliczyć ilości upadków z miotły, które przyszło jej zaliczyć w swoim dosyć krótkim życiu. Urazy były chwilowe, kontuzje bardzo szybko można było uleczyć. Dosyć lekkomyślnie podchodziła do stanu swojego zdrowia, widząc, że Cameron ją poskłada, gdy go tylko o to poprosi.
Poczuła jego dłoń na swojej talii, przyjemny deszcz przeszedł po jej ciele, spowodował go jego dotyk. Był przyjemny.
- Kontuzje pojawiają się i znikają, nie ma się czym przejmować mój drogi, chociaż to urocze, że się tak troszczysz. - bo cała reszta miała już to raczej gdzieś, byli przyzwyczajeni do tego, że co chwilę robiła sobie krzywdę.
- Jeśli tylko chcesz mogę Ci załatwić jeden z nowszych modeli mioteł, wtedy możemy zmierzyć się jeszcze raz. - W końcu jej ojciec tworzył miotły, nie miałaby problemu z dostarczeniem jednej Theo. Nie sądziła jednak, że to by pomogło. Nie podzieliła się z nim jednak tym przemyśleniem, nie chciała go urazić. Mało kto w końcu był w stanie jej dorównać, kiedy znajdowała się w powietrzu.
- Bardzo odważne stwierdzenie. - Skomentowała jeszcze. Wtedy zbliżył się do niej, dystans między nimi przestał istnieć, a ich usta ponownie się połączyły. Tym razem jednak nie było to rozczarowujące. Wiedziała, że nie mógł być w tym aż tak fatalny, pierwszy raz musiał go nieco zestresować, ale Wood nie skreślała nikogo po niepowodzeniu, uważała że warto dawać drugie szanse. Pocałunek był dosyć długi, jednak musiał nadejść i jego koniec. Szkoda, bo mogłaby tkwić w nim zdecydowanie dłużej, czuła wtedy dziwną beztroskę i spokój, który ostatnio nie towarzyszył jej zbyt często. Wszystko, co dobre jednak musi się kiedyś skończyć, czyż nie?
Uśmiech gościł również i na jej twarzy. Czuła się usatysfakcjonowana takim rozwojem sytuacji, zresztą nie spodziewała się, że to spotkanie potoczy się właśnie w ten sposób, a lubiła niespodzianki. - Pójdziemy razem na kolację, a później, może byśmy zaprezentował jakiś monolog Godryka Gryffindora, taki występ tylko dla mnie? - Miała nadzieję, że zaakceptuje ten pomysł.
Leżeli tak razem na trawie jeszcze dłuższą chwilę ciesząc się swoją obecnością, rozmawiając o pierdołach. Później rozeszli się do domów, aby przygotować się do nadchodzącego święta.