• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora

[24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#1
28.05.2023, 15:50  ✶  
Poranek był dość intensywny — jak już udało się Pandorze wstać, bo nawet przespała prawie pięć godzin, słońce już dawno było wysoko na błękitnym niebie. Pogoda była piękna, ale nie dla kogoś, kto nie był przyzwyczajony do tak silnie opalających promieni słonecznych, więc, zamiast iść zgodnie ze swoim pierwotnym planem, wszystko musiała zmienić. Nie chciała, żeby dostał udaru lub się poparzył, bo nawet jeśli Hjalmar się nad nią znęcał, ona nie zamierzała terroryzować jego. Przynajmniej nie w tak niebezpieczny sposób. Po śniadaniu, gdzie musiał znosić jej matkę i na szczęście Ismet z Su, zabrała go do stajni Abraksanów, gdzie mógł się przekonać na własnej skórze, a raczej może samemu usłyszeć, że zarówno Mara, jak i Piołun umieli mówić. I byli całkiem charakternymi zwierzętami. Ogier próbował zachęcić go nawet do wyścigów z Marą i Pandorą, chcąc się widocznie popisać, na co klacz Turczynki jawnie go wyśmiała, uznając, że nie ma z nią najmniejszych szans. Pojawiły się również dwa źrebaki — maluchy o jasnozłotym kolorze, z których jeden uparcie próbował zjeść kawałek jego koszuli, podczas gdy jego siostra zagadywała go o to, czy na Islandii też były pegazy. Gdy Prewettówna pozwoliła się zwierzakom podzielić swoją tajemnicą, okazały się bardzo rozmowne i ciekawskie. Sama stajnia połączona była magicznie ze stajnią dla zwykłych wierzchowców, którą się przeszli. Później zabrała go znów do miasteczka, tym razem spacerem — aby zjedli obiad, pokazując mu przy okazji kilka miejsc, kupując pistacje i suszone kawałki mięs, które były tu całkiem popularne.
Popołudnie było przyjemniejsze, słońce chowało się za chmurami, a jej przypomniało się o tym, że chciał skorzystać z ogrodu. Nie zabrała go jednak do Altanki w oazie kwiatowej, która była ulubionym miejscem jej matki — wybrała sam kraniec, na prawo od stajni, który śmiało mogłaby nazwać swoim ulubionym. Było tu więcej drzew i krzewów, więcej cienia. Było kilka kwiatów, ale tych dziko rosnących, nie licząc jakiegoś niskiego drzewka, które intensywnie pachniało i miało na gałęziach białe, malutkie kwiatki. Między drzewami zawieszony był hamak, a poza nim był tu niewielki, biały stolik i huśtawka ogrodowa z poduszkami oraz kocem. Miejsce to nie było widoczne z głównej ścieżki ogrodowej, było też tu ciszej, bo zgiełk domu został daleko w tyle. Dookoła powbijane były pochodnie, które po zmroku oświetlały to miejsce na tyle, aby dało się tu czytać. Oczywiście Hjalmar nie mógł pozostać niezauważony i szła z nimi jego adoratorka w ładnej sukience, trzymając się jego ramienia i prowadząc z nim konwersację na temat kwiatów oraz roślin, na co Pandora reagowała drobnym rozbawieniem, nie przeszkadzając jednak zupełnie kuzynce w próbach zdobycia serca Islandczyka. Głównie dlatego, że chciał ją wczoraj utopić. Młoda kobieta zaciągnęła go na huśtawkę, a Pandora ułożyła się wygodnie w hamaku, czasem wtrącając się w rozmowę, a czasem śmiejąc pod nosem na nieporadność błękitnookiego oraz na koślawe metody rodem z książek, które wykorzystywała Deniz. Brakowało jej doświadczenia, zwłaszcza gdy chodziło o mężczyzn takich, jak on.
- Może masz wolny wieczór? Mogłabym Ci pokazać okoliczne ogrody, wzięlibyśmy pegazy. No wiesz, poszlibyśmy na randkę. - zaproponowała brunetka, przytulając się do jego ramienia biustem i wbijając w niego błyszczące oczy, zrobiła słodką minę, na co Prewettówna zacisnęła usta, powstrzymując śmiech, ale jednocześnie doszła do wniosku — nie, wcale nie pchana maleńką iskierką zazdrości — że mogła przybyć mu na ratunek. Zeszła więc boso na trawę, bo buty leżały niedbale porzucone na trawniku i poprawiła swoją sukienkę, którą miała przygotowaną na wczoraj, ale ostatecznie skorzystała z niej dzisiaj. Najzwyklejsza, pozbawiona zdobień i na cienkich ramiączkach, sięgała jej do połowy uda i miała delikatny dekolt. Była ciemnozielona.
- Obawiam się Deniz, że on nie ma wolnego wieczoru.- rzuciła w stronę młodej z rozbawieniem, lustrując ją wzrokiem. - Mówiłam Ci, że to moja randka.
- Jakoś nie widzę, żeby był Twoją randką. Istnieje też szansa, że zupełnie się na nich nie znasz, Dora.- zauważyła z odrobiną oburzenia, a policzki jej poróżowiały, bo chyba kuzynka trochę ją zawstydziła. Jeśli brunetka miała go ocalić na dobre od amorów dziewczyny, musiała być dosadna. Uśmiechnęła się więc do niej tajemniczo, pozwalając sobie stuknąć palcami w swoje usta.
- Tak myślisz? Hmmm... Nie mi oceniać, czy się znam, czy nie znam. - westchnęła, wzruszając ramionami. - Zapytajmy może Hjalmara. Dobrze się ze mną bawisz, gdy mamy randki? - jak powiedziała, tak zrobiła, przysiadając na jego kolanach i obejmując jego szyje ręką, przesunęła palcami po jego karku, wlepiając w niego spojrzenie. Drugą dłonią złapała jego rękę, kładąc na swoim udzie. Deniz wyglądała na zaskoczoną i zapowietrzoną jednocześnie, bo niczym rybka, próbowała chyba coś powiedzieć, przenosząc wzrok pomiędzy swoim Islandzkim księciem i starą kuzynką. Nadal to było za mało? Brązowooka przeniosła spojrzenie z jego twarzy kuzynki na błękitne oczy Niedźwiadka, a potem na jego usta, przytulając się do niego mocniej. - Jak nie możesz zdecydować, to mogę Cię przekonać.- szepnęła chyba najbardziej kokieteryjnie, jak umiała. Nastolatka zrobiła się purpurowa, szepcząc coś pod nosem po turecku, a potem wstała, wygładzając sukienkę i komentując coś o tym, że nie będzie przeszkadzać oraz złapie go później, ruszyła gdzieś przed siebie. Pandora odprowadziła ją wzrokiem z rozbawionym uśmiechem, wciąż miziając go po karku.
- Ja Cię ratuje, Ty chcesz mnie topić i nazywasz kleszczem. - westchnęła teatralnie, wzruszając ramionami i tkwiła tak jeszcze kilka sekund, nim poczuła, że jej trochę też policzki płoną. Skorzystała więc z wolnego miejsca obok, przesuwając się na nie i oparła się o niego, siadając po skosie, wprawiając ławkę-huśtawkę w kołysanie. - Właściwie to pamiętasz, jak wczoraj rozmawialiśmy o duchach i o umieraniu? - kontynuowała, ściągając brwi, wysuwając dłonie na swoje kolana, gdzie splotła palce i zaczęła się nimi bawić, bo widocznie miała potrzebę pozostawiania w ruchu. Odchyliła nieco głowę do tyłu, spoglądając na niego z zaciekawieniem. - Czy w Drumstrangu były jakieś Duchy? Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego one decydują się zostać. W szkole mieliśmy kilka, ale najlepiej zapamiętałam taką dziewczynę z łazienki. To dość niefortunny wybór miejsca do mieszkania po śmierci, ale naprawdę tam była. - przerwała na chwilę, unosząc brew z odrobiną zniesmaczenia, bo ona w życiu nie chciałaby przecież mieszkać w szkolnej toalecie. Jak ta dziewczyna miała na imię? Chyba też była Krukonką i na pewno lubiła przystojnych chłopców, których, jak się później okazało w trakcie rozmów, które przeprowadzała z nią Pandora, podglądała. - Gdybyś umarł, zostałbyś, czy poszedł do kręgu życia, nieba, zaświatów? Zależnie od wiary.
Nie miała problemu z zadawaniem mu wszelkiej maści pytań, o czym mógł się przekonać, a temat ten od wczorajszej nocy w jakiś sposób siedział jej w głowie. Czy w ogóle byłaby w stanie chronić kogoś przed nocnymi demonami, gdyby była duchem?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (1679), Pandora Prewett (3302)




Wiadomości w tym wątku
[24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 28.05.2023, 15:50
RE: [24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 29.05.2023, 17:15
RE: [24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 29.05.2023, 21:57
RE: [24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.05.2023, 19:06
RE: [24 Września 1969, Turcja] O jęczących duchach | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 05.06.2023, 23:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa