Był zdrowy, gdyż pomimo swojego lekkiego nieogaru radził sobie całkiem nieźle. Widać było po nim, że zdrowo się prowadzi, świadczył o tym wygląd jego ciała, chociaż w świetle księżyca wcale nie tak łatwo było to ocenić. Gdyby tylko Sam wiedział o czym teraz myśli nieznajomy... Zapewne bardzo szybko by się stąd teleportował, no ale nie wiedział, a Ururu na pierwszy rzut oka nie wyglądał na kogoś przed kim trzeba było uciekać.
- Mieni się tysiącem barw. Niesamowicie to wygląda. Dobrze wiedzieć, że ktoś poza mną docenia ten widok. - Jak do tej pory nie spotkał na swojej drodze drugiej osoby, na której widok wysypiska w świetle księżyca robił wrażenie. Ten chłopak musiał być do niego podobny, przynajmniej tak założył jak na razie.
- Ja również, ale to oznacza, że też bywasz tu częściej niż dzisiaj? - Skoro nigdy tu nikogo nie spotkał, to oznaczało, że był stałym bywalcem tego miejsca, zupełnie jak on sam. - Ciekawe, że dopiero dzisiaj przyszło nam się tutaj spotkać. - Podzielił się z nim swoimi przemyśleniami.
- Czy mogę się temu przyjrzeć bliżej? Jeszcze nigdy nie widziałem tostera. - Wcale nie ukrywał swojego zainteresowania tematem. - Do czego on służy? Czy naprawdę wsadza się pomiędzy chleb, tylko po co? - Próbował zrozumieć, jak działa to urządzenie. Szło mu to jednak dosyć opornie.