— To miejsce? Myślisz, że rzucono na nie jakieś klątwy zabezpieczające?
Był bardzo głupiutki i nie potrafił wniknąć w meandry swoich emocji. Tkwiło tam zbyt wiele traum i bólu. Dotknięcie tego wywołałoby lawinę, w której zakopałby się na zawsze.
Pobyt poza piwnicą faktycznie pomógł Ururu. Uspokajał się z chwili na chwilę, ale nie wyglądało, jakby zamierzał wstać i wrócić do domu.
— Ostatnio myślałem o tym... że muszę kupić podrobione dokumenty. Zastanawiałem się, czy w tej piwnicy może będą jakieś moje rzeczy, ale niczego nie znalazłem. A nie mogę pójść do Ministerstwa po nową kopię, bo... będą pytać.
Ururu już kiedyś tłumaczył Heather, że woli nie zgłaszać się do Brygady Uderzeniowej ze swoim problemem ani odwiedzić Munga. Chciał samemu zgłębić zagadkę swojej przypadłości. Obawiał się, że służby zamkną go gdzieś jak obiekt naukowy. Co sam by uczynił, gdyby był na ich miejscu.