29.05.2023, 11:28 ✶
Taka legitymacja jak Mroczny Znak, faktycznie dawała wiele korzyści, praktycznie była wszechstronna od wzbudzania strachu aż po zapewnianie dobrej opieki medycznej. Wszyscy wiedzieli, że w tym fachu różnego rodzaju obrażenia i urazy mogły być codziennością. Dodatkowo można było robić to co się robi z prawdziwego przekonania. Czy istniała lepsza pozycja? To, że głupcy i wielbiciele mugoli tego nie rozumieli, to nie był jej problem.
Brak pewności siebie mężczyzny z każdym momentem wydawał się jej być coraz bardziej zabawny. Może dlatego, że spodziewała się większej pewności siebie po kimś kto jest całkiem dobry w swoich fachu, a medyk wyglądał jakby bał się własnego cienia. Osobliwe tym, bardziej, że nie dała mu się poznać jako nieokrzesany troglodyta, który bezmyślnie niszczy wszystko w najbardziej prymitywny sposób. Owszem lubiła przemoc i siać chaos, jednak w nieco bardziej wysublimowany sposób niż na oślep.
-Nie było mnie tutaj dziś. Zawsze wolę mówić o nocy. Przyjemniejsza pora, nieprawdaż? cóż, czy ktoś mówił, że z artystami jest się łatwo dogadać? Szczególnie z takimi, którzy czerpią inspirację dla swoich dzieł z zadawanego bólu?
Nie mogła się powstrzymać od głośnego parsknięcia śmiechem kiedy zobaczyła jak mężczyzna się zarumienił i niemalże odskoczył po niewinnym dotyku. Skrępowanie mężczyzny naprawdę ją bawiło.
-Czyżby nasz francuska bezpośredniość to było zbyt wiele, dla was, Europejczyków z północy? wiedziała już, że mężczyzna nie jest Anglikiem po tym jak zaklnął po niemiecku. Kobieta miała już wychodzić, kiedy nagle inny czarodziej wparował do środka. Noémie oparła się więc o miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą leżała i przyglądała się całej scenie bez słowa. Kiedy czarodziej wyszedł, znowu podeszła do medyka.
-Ten wulgarny osobnik właśnie Cię znieważył. jej wzrok powędrował na ślady błota. -Wybacz na moment powiedziała, po czym wyszła z gabinetu. Nie było jej jakieś 20 minut. Po czym wparowała znów, tym razem niosąc pod pachą pewne zawioniątko. -On już nigdy nie będzie wulgarny dla nikogo. Specjalnie dla Ciebie mon chéri. powiedziała wpatrując się mu w oczy. Postawiła zawiniątko na jego biurku. A kiedy rozwinęła zawiniątko oczom mężczyzny ukazała się ucięta głowa czarodzieja. Z kieszeni wyjęła język, który ułożyła obok. -Nie ma za co. powiedziała i uśmiechnęła się z dumą, jakby czekała właśnie na pochwałę.
Brak pewności siebie mężczyzny z każdym momentem wydawał się jej być coraz bardziej zabawny. Może dlatego, że spodziewała się większej pewności siebie po kimś kto jest całkiem dobry w swoich fachu, a medyk wyglądał jakby bał się własnego cienia. Osobliwe tym, bardziej, że nie dała mu się poznać jako nieokrzesany troglodyta, który bezmyślnie niszczy wszystko w najbardziej prymitywny sposób. Owszem lubiła przemoc i siać chaos, jednak w nieco bardziej wysublimowany sposób niż na oślep.
-Nie było mnie tutaj dziś. Zawsze wolę mówić o nocy. Przyjemniejsza pora, nieprawdaż? cóż, czy ktoś mówił, że z artystami jest się łatwo dogadać? Szczególnie z takimi, którzy czerpią inspirację dla swoich dzieł z zadawanego bólu?
Nie mogła się powstrzymać od głośnego parsknięcia śmiechem kiedy zobaczyła jak mężczyzna się zarumienił i niemalże odskoczył po niewinnym dotyku. Skrępowanie mężczyzny naprawdę ją bawiło.
-Czyżby nasz francuska bezpośredniość to było zbyt wiele, dla was, Europejczyków z północy? wiedziała już, że mężczyzna nie jest Anglikiem po tym jak zaklnął po niemiecku. Kobieta miała już wychodzić, kiedy nagle inny czarodziej wparował do środka. Noémie oparła się więc o miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą leżała i przyglądała się całej scenie bez słowa. Kiedy czarodziej wyszedł, znowu podeszła do medyka.
-Ten wulgarny osobnik właśnie Cię znieważył. jej wzrok powędrował na ślady błota. -Wybacz na moment powiedziała, po czym wyszła z gabinetu. Nie było jej jakieś 20 minut. Po czym wparowała znów, tym razem niosąc pod pachą pewne zawioniątko. -On już nigdy nie będzie wulgarny dla nikogo. Specjalnie dla Ciebie mon chéri. powiedziała wpatrując się mu w oczy. Postawiła zawiniątko na jego biurku. A kiedy rozwinęła zawiniątko oczom mężczyzny ukazała się ucięta głowa czarodzieja. Z kieszeni wyjęła język, który ułożyła obok. -Nie ma za co. powiedziała i uśmiechnęła się z dumą, jakby czekała właśnie na pochwałę.