Uśmiech zdobił jej twarz jak zawsze. Kim należała do osób szczęśliwych, nie dotkniętych klątwą zmartwień. Ktoś kto znał ją dobrze wiedział, że nie była ignorantką, przejmowała się losem innych osób, a zwłaszcza bliskich, ale wiedziała, że to nie pomoże jej w istnieniu na tym świecie, wiedziała, że zamartwianie się nie uleczy życia innych osób. Tylko działanie może coś dać, a że ona nie była dobra w angażowanie się w prace społeczne to pomagała wtedy, gdy mogła. Była też zdania, że naprawę świata należy zacząć najpierw od siebie i w taki sposób starała się być szczęśliwa i przenosić to szczęście na innych.
— Lubię robić niespodzianki. – skinęła głową na wypowiedź odnoszącą się do bezpieczeństwa jakie oferuje Wielka Brytania. – Wiem, słyszałam pogłosy, wiem, że w ostatnim czasie działo się tu wiele zła, ale to też skłoniło mnie abym tu przybyła. Musiałam się upewnić, że nic tobie nie jest. I spokojnie. Dobrze mi będzie u ciebie i w ostatnim czasie brakowało mi twojej obecności. Potrzebuję odpocząć. – zauważyła jego zawahanie, ale nie ciągnęła go za język. Jeszcze będą mieli mnóstwo czasu, aby podyskutować na inne tematy.
— Obiecuję. – odpowiedziała krótko patrząc mu w oczy. Nie była jednak osobą, która nie potrafiła się bronić. W podróży różne umiejętności są potrzebne, aby zniwelować niebezpieczeństwa.
Zajęła się konsumowaniem i to był jedyny moment kiedy dziewczyna milczała. Jadła dosyć powoli, ale zawsze tak robiła. Był to jej jedyny mankament w podróży, który jej przeszkadzał, a którego nie chciała i nie potrafiła zmienić. W końcu zjadła i cicho westchnęła z przyjemności zajmując się swoją ciepłą i przyjemnie pachnącą kawą.
— To fakt. Bardzo sporo ułatwia ta umiejętności, a zwłaszcza w takim życiu jakie prowadzę. Byłabym też spokojniejsza, gdybyś potrafił się deportować z miejsc, w których jest niebezpiecznie. – zauważyła. – W sumie przegapiłam chyba ten moment, dlaczego nigdy nie dokończyłeś nauki teleportacji? – zmrużyła lekko oczy zastanawiając się i przeszukując zakamarki pamięci.