Piąty rok nauki w Hogwarcie właśnie się rozpoczął. Nora uwielbiała tu wracać. Może trochę tęskniła za domem i rodzicami, jednak wiedziała, że może się tu jeszcze wiele nauczyć. Do tego mogła spędzać całe dnie ze sowimi przyjaciółmi.
Nie, żeby przywiązywała jakąś dużą wagę do nauki. Były pewnie przedmioty które naprawdę lubiła, jednak nauka sporej części z nich... cóż nie sprawiała jej frajdy. No, ale żeby nie było, zdać wszystko po najmniejszej linii oporu i jakoś skończyć edukację. Później będzie mogła się zająć przyjemnościami.
Figg nie miała problemu z tym, aby opuścić jedne z kolejnych zajęć z obrony przed czarną magią, jakoś niespecjalnie ją interesowało gadanie kolejnego psora, który zajął miejsce po zeszłorocznym nieszczęśniku. Ta posada chyba była jakaś przeklęta.
- Dobra, trzymam Cię za słowo. Czy myślisz, że jako prefekt, mogę mieć większy przypał za to, że nie pojawiłam się na lekcji, czy może jak wymyślę historyjkę o tym, że biedny pierwszak się zgubił to przejdzie?- pojawiła się chwila zawahania. Rodzice byli z niej tacy dumni, że objęła taką istotną funkcję, a ona skuszona przepiękną pogodą mogła ją stracić. Mniejsza o to, będzie się tym martwić o ile ktoś uzna, że powinna być gdzieś indziej.
- Dobra, chodźmy do tej łazienki, tylko szybko bo szkoda dnia!- wkroczyła za przyjaciółką do toalety, żeby przypadkiem nie nadziać się na kogoś na korytarzu.
Kiedy weszły do łazienki również nie umknął jej dziwny dźwięk. - Myszy, w naszej renomowanej szkole, myślisz? - nie do końca chciało jej się w to wierzyć. Weszła głębiej do pomieszczenia, coby zobaczyć co wydawało te specyficzne dźwięki. Rozglądała się uważnie, nie chciała niczego przegapić. - Haloooo, jest tu kto?- rzuciła jeszcze w eter. Słyszała opowieści o tym, że ponoć mieszka tutaj duch, sądziła jednak, że są to plotki, bowiem kto chciałby spędzić całe swoje życie w łazience, czy w ogóle duch miał jakiś wybór, kiedy wybierał miejsce, w którym przyjdzie mu spędzić całe swoje życie, czy w ogóle było to życie? Przecież nie mógł umrzeć, jak właściwie powinno się nazywać ten etap egzystencji? Zastanawiała się, czy będą miały tyle szczęścia, że wpadną na tę słynną osobę, która ponoć tutaj mieszkała. Była ciekawa, w jakim nastroju ich przywita, jeśli w ogóle się pojawi. W głębi wierzyła, że będą miały dzisiaj szczęście.
Nie, żeby przywiązywała jakąś dużą wagę do nauki. Były pewnie przedmioty które naprawdę lubiła, jednak nauka sporej części z nich... cóż nie sprawiała jej frajdy. No, ale żeby nie było, zdać wszystko po najmniejszej linii oporu i jakoś skończyć edukację. Później będzie mogła się zająć przyjemnościami.
Figg nie miała problemu z tym, aby opuścić jedne z kolejnych zajęć z obrony przed czarną magią, jakoś niespecjalnie ją interesowało gadanie kolejnego psora, który zajął miejsce po zeszłorocznym nieszczęśniku. Ta posada chyba była jakaś przeklęta.
- Dobra, trzymam Cię za słowo. Czy myślisz, że jako prefekt, mogę mieć większy przypał za to, że nie pojawiłam się na lekcji, czy może jak wymyślę historyjkę o tym, że biedny pierwszak się zgubił to przejdzie?- pojawiła się chwila zawahania. Rodzice byli z niej tacy dumni, że objęła taką istotną funkcję, a ona skuszona przepiękną pogodą mogła ją stracić. Mniejsza o to, będzie się tym martwić o ile ktoś uzna, że powinna być gdzieś indziej.
- Dobra, chodźmy do tej łazienki, tylko szybko bo szkoda dnia!- wkroczyła za przyjaciółką do toalety, żeby przypadkiem nie nadziać się na kogoś na korytarzu.
Kiedy weszły do łazienki również nie umknął jej dziwny dźwięk. - Myszy, w naszej renomowanej szkole, myślisz? - nie do końca chciało jej się w to wierzyć. Weszła głębiej do pomieszczenia, coby zobaczyć co wydawało te specyficzne dźwięki. Rozglądała się uważnie, nie chciała niczego przegapić. - Haloooo, jest tu kto?- rzuciła jeszcze w eter. Słyszała opowieści o tym, że ponoć mieszka tutaj duch, sądziła jednak, że są to plotki, bowiem kto chciałby spędzić całe swoje życie w łazience, czy w ogóle duch miał jakiś wybór, kiedy wybierał miejsce, w którym przyjdzie mu spędzić całe swoje życie, czy w ogóle było to życie? Przecież nie mógł umrzeć, jak właściwie powinno się nazywać ten etap egzystencji? Zastanawiała się, czy będą miały tyle szczęścia, że wpadną na tę słynną osobę, która ponoć tutaj mieszkała. Była ciekawa, w jakim nastroju ich przywita, jeśli w ogóle się pojawi. W głębi wierzyła, że będą miały dzisiaj szczęście.