Dostrzegł zmieszanie kobiety. Czyli jednak towarzystwo nie było mile widziane i zgodziła się tylko z grzeczności. Czy powinien się wycofać? Było mu zbyt głupio to uczynić.
— Dziękuję.
Dosiadł się potulnie trzymajac wszystkie kończyny przy sobie. Nie chciał wydawać się zagrożeniem dla samotnej kobiety. Postanowił przejść do sedna rozmowy i uwolnić ją z tej nieprzyjemności.
— Bardzo podobał mi się pani występ.
Prosty, życzliwy komplement. Nie chciał się rozwlekać. Nie dosiadł się jako fan lub piwniczak, co to nigdy kobiety nie widział, a jako potencjalny uczeń.
— Powiedziano mi, że prowadzi pani lekcje gry. Czy uczy pani również osoby w moim wieku?
Jego głos wciąż brzmiał miękko i aksamitnie, a błękitne oczy przyjaźnie rzucały spojrzenia. Nie znał siebie od tej strony. Nie wiedział, że z taką łatwością może uchodzić za człowieka całkiem przyjemnego. Geny rodu Sue robiły swoje. Zmiana masek była u nich tak naturalna. A może tylko mu się wydawało? Może z perspektywy kobiety wydawał się dziwakiem?