31.10.2022, 22:16 ✶
Wiosna przyszła. Przynajmniej w oficjalnym kalendarzu, był to również pierwszy dzień Ostary. Heather została wysłana do babki, żeby przekazać jej jakieś ciasta, które mieli później konsumować całą rodziną. Była tym nieco zdezorientowana, nie mogli wysłać kogoś innego? Przecież nie była kurierem, a graczem jednej z najlepszych drużyn na świecie... Pogoda, jaką zastała na dworze spowodowała jednak, że skorzystała z okazji do wyrwania się z domu. Przynajmniej mogła ominąć przygotowania do święta, które miało nadejść.
Udało jej się dostarczyć babce przesyłkę. Została u niej krótką chwilę, nie znosiła słuchać tego całego gadania o tym, że powinna znaleźć sobie jakiegoś porządnego kawalera... Na pewno nie w ciągu najbliższych dziesięciu lat, a najlepiej dwudziestu. Miała przecież właśnie przed sobą najlepsze lata życia, grała w jednej z najświetniejszych drużyn, czego mogła chcieć więcej od życia? To dawało jej szczęście.
Kiedy tak sobie leciała na swojej miotle - jednej z najnowszych projektowanych przez jej ojca postanowiła szybko śmignąć bliżej chodnika. Lubiła ryzyko, różne figury w powietrzu, latanie sprawiało jej ogromną przyjemność, nie potrafiła się powstrzymać od powietrznych akrobacji. Okręciła się na miotle wokół swojej osi tuż przy samym chodniku wtedy go zobaczyła. Jakimś cudem... inaczej pewnie by w niego wleciała.
Przez to, że pojawił się znikąd musiała gwałtowanie się zatrzymać, udało jej się zeskoczyć na ziemię. - Uważaj jak chodzisz!- krzyknęła do chłopaka. Dopiero wtedy zobaczyła, że nie wygląda dobrze, jakby był zmęczony? Może wczoraj zapił, czy coś. Przyglądała mu się uważnie, coś jednak skłoniło ją do zainteresowania się tematem. - Czy wszystko w porządku, nie wyglądasz najlepiej...
Udało jej się dostarczyć babce przesyłkę. Została u niej krótką chwilę, nie znosiła słuchać tego całego gadania o tym, że powinna znaleźć sobie jakiegoś porządnego kawalera... Na pewno nie w ciągu najbliższych dziesięciu lat, a najlepiej dwudziestu. Miała przecież właśnie przed sobą najlepsze lata życia, grała w jednej z najświetniejszych drużyn, czego mogła chcieć więcej od życia? To dawało jej szczęście.
Kiedy tak sobie leciała na swojej miotle - jednej z najnowszych projektowanych przez jej ojca postanowiła szybko śmignąć bliżej chodnika. Lubiła ryzyko, różne figury w powietrzu, latanie sprawiało jej ogromną przyjemność, nie potrafiła się powstrzymać od powietrznych akrobacji. Okręciła się na miotle wokół swojej osi tuż przy samym chodniku wtedy go zobaczyła. Jakimś cudem... inaczej pewnie by w niego wleciała.
Przez to, że pojawił się znikąd musiała gwałtowanie się zatrzymać, udało jej się zeskoczyć na ziemię. - Uważaj jak chodzisz!- krzyknęła do chłopaka. Dopiero wtedy zobaczyła, że nie wygląda dobrze, jakby był zmęczony? Może wczoraj zapił, czy coś. Przyglądała mu się uważnie, coś jednak skłoniło ją do zainteresowania się tematem. - Czy wszystko w porządku, nie wyglądasz najlepiej...