Gdyby tylko wiedział z jakiego powodu się zmieszała... Może lepiej, że nie miał pojęcia. Samo nazwisko zrobiło na niej ogromne wrażenie, nie chodziło w tym wszystkim wcale o to, że nie chciała spędzić czasu w jego towarzystwie. Po prostu się bała, że może go tu sprowadzać coś innego, coś czego bała się najbardziej. Prawda o jej przeszłości.
Rhii poprawiła się na krześle. Wyprostowała się, co mogło powodować, że nadal wyglądała na spiętą. Czekała, aż uzyska odpowiedź na nurtujące ją pytanie. Upiła łyk herbaty, jednak nie przewidziała, że jest ona aż tak gorąca, ani tego, że ręce będą jej drżały. Cicho syknęła z powodu bólu, który zaczął palić jej usta.
- Dziękuję bardzo. - Wróciła wzrokiem do mężczyzny, który to siedział przed nią. Komplementy zawsze sprawiały jej przyjemność, to miłe, kiedy ktoś docenia trud włożony w występ.
Przyglądała mu się uważnie, gdy zapytał o lekcje gry. Już miała przyjemność nauczać kogoś z jego rodu, okazał się być bardzo zdolną bestią, była naprawdę dumna z tego, co udało im się razem stworzyć. No, może poza tym, że zatarła się między nimi granica; nie do końca wyglądało to, jak relacja nauczyciela i ucznia mimo młodego wieku Oleandra. Jednak wewnątrz czuła, że chciałaby zobaczyć, czy mają to w genach, czy poprzedni Crouch był aż taki wyjątkowy za jakiego go miała. - Zazwyczaj uczę młodszych. - Dopiero kiedy powiedziała to na głos złapała się na tym, że te słowa nie zabrzmiały zbyt dobrze. - Znaczy nie to, żeby pan był stary. - Próbowała jakoś wybrnąć z sytuacji... Szło jej to jednak póki co jako tako. - Chodzi mi o to, że uczę głównie dzieci i nastolatków. - Chyba najprościej po prostu konkretnie określić o co jej chodzi. - Jednak, mogłabym spróbować. - Dlaczego by nie? Mogłaby zobaczyć, jak Martin będzie sobie z tym radził i czy faktycznie jego krewny jest tak bardzo niesamowity, jak się jej wydawało. Może była zaślepiona? Uzyskałaby dużo odpowiedzi.
- Przepraszam, że zapytam, ale co pana skłoniło do tego, że zechciałby pan pobierać takie lekcje? - Zapytała, bo była ciekawa. Rzadko kiedy spotykała osoby, które chciałyby się zająć muzyką dopiero w takim wieku.