• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora

[ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#7
01.06.2023, 21:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.06.2023, 21:50 przez Pandora Prewett.)  
Maszyny nie we wszystkim były w stanie zastąpić człowieka — przynajmniej według Pandory. Miała w sobie mnóstwo szacunku i podziwu dla każdej pracy, która angażowała kreatywność i własne siły — wszelkiej maści rzemiosła, dla artystów, czy nawet kucharzy, który z teoretycznie niezbyt pasujących do siebie składników, umieli stworzyć arcydzieła. Gdyby się nad tym głębiej zastanowić, poza kuźnią należącą do Hjalmara i jego ojca, kojarzyła tylko jeden malutki warsztat, gdzie zwykle robiła części potrzebne do napraw przedmiotów.
Akane przytaknęła, wpatrując się w niego błyszczącymi, czarnymi oczami — nieco skośnymi, jak na Azjatkę przystało, ale najczęściej była bardzo uroczą dziewczyną, wyglądała wciąż na nastolatkę i w wielkim, panterkowym futerku wydawała się malutka.
- No tak, wewnątrz siebie. Tłumimy w sobie złe emocje, tworząc demony i potwory! Dlatego potrzebne mi kajdanki, bo sami sobie je zakładamy. - wyjaśniła mu entuzjastycznie, poruszona, że się zainteresował, zupełnie nie zauważając błędu w jego rozumowaniu i nie wiążąc potworów z piwnicami. - Przyjdź z Pandzią, potem będzie impreza! Za dwa dni lub trzy, jak się nie wyrobię, ale powinnam. - wzruszyła ramionami ze śmiechem, widocznie zupełnie nie przejmując się brakiem dotrzymania terminu. - Akane! Wyglądam tak staro? Wygląda Pan starzej ode mnie, ja jestem wiecznie młoda. Biżuterie? Każdą? W sumie przydałyby mi się nowe bransoletki!
Zareagowała z entuzjazmem, a jej mina sugerowała, że na chwilę porzuciła myślenie o nowych kajdankach, skupiając się na wspomnianych przez niego akcesoriach. Uwielbiała błyskotki, była trochę sroką. Artyści już tak mieli, musieli ubiorem eksponować swoje wnętrze.
Była zła, owszem, ale czy to ujmowało w jakikolwiek sposób temu, jak dobry był w tym, co robił? Byłaby okropnym człowiekiem, gdyby przez sprawy prywatne umniejszyła coś, nad czym pracował od tylu lat! Zerknęła w jego stronę, gdy przetarł oczy, a spomiędzy warg uciekło jej pojedyncze westchnięcie. Dlaczego, chociaż powinien wiedzieć, czemu właściwie była taka zirytowana, to wyglądał, jakby nie miał pojęcia, o co jej chodzi?
Miał rację też z tym że Akane zupełnie nie przejmowała się codziennością, biorąc każdy dzień osobno. Zawsze mogła liczyć na rodzinę i przyjaciół, a niezależnie, jak matka próbowała ją zmusić do skończenia kursów dla uzdrowicieli, ona musiała robić to, co kocha, bo inaczej gadała z dramatyzmem o braku sensu życia. - Dziękuje! Spróbuję coś ciekawego wymyślić! Pożyczę od Pana krzesełko!
Oznajmiła mu jeszcze na odchodne, machając w jego stronę dłonią, po czym zgodnie z wolą właściciela, chwyciła za ołówek i kartkę, biorąc się do pracy.
Gdyby Prewettówna wiedziała, że rozglądał się w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłby ją utopić, wściekłaby się jeszcze bardziej, bo grożenie w takiej sytuacji byłoby ciosem poniżej pasa, a jedyne co mogłaby zrobić, aby uciec, to się teleportować, bo nie miałaby siły wyrwać się z jego uścisku, gdyby naprawdę nie chciał jej puścić. Był jakieś sto razy silniejszy, a zwinnością tego się nie da nadrobić. Był naprawdę nieodpowiedzialny, a jego komentarz o tym, że nic mu nie będzie, skwitowała prychnięciem pod nosem, szukając od razu koca gdzieś z tyłu auta. Była zła, ale to też nie znaczyło, że chciała, aby dostał zapalenia płuc. Przy piecu i we wnętrzu kuźni było bardzo gorąco, a mieli przecież temperaturę w okolicach zera, trochę może minusową? Skoro śnieg wciąż tkwił na zamarzniętej ziemi. Była świadoma, że to nie to, co miał na Islandii, ale po co ryzykować Mungiem? Gdy go okryła, skrzyżowała ręce pod biustem, opierając się o samochód, chcąc chyba wyglądać trochę twardziej i bardziej buntowniczo.
Czuła, że się na nią patrzył i po dłużej ucieczce wzrokiem, zrezygnowała, podnosząc na niego ciemne oczy, niemal od razu wypatrując wpatrujący się w nią błękit. I jak ona miała się gniewać, jak nie dość, że się tak na nią patrzył, to stosował swoje uspokajające sztuczki? Jak mogła być taka miękka? Chociaż z początku wzdrygnęła się pod jego dłonią, wcale nie uciekła, wypuszczając głośniej powietrze z płuc, które natychmiast przemieniło się w parę. Czy on miał w ogóle świadomość, jak umiał być niedopuszczalnie i niemożliwie uroczy?
- Zapewniam Cię, jeszcze chwilę temu byłam pewna, że mogę i to poważnie. - zaczęła w końcu, stukając palcami o materiał swojej kurtki. Jej irytacja słabła, podobnie jak zdenerwowanie i obraza, nawet przestała go obwiniać, chociaż nie znaczyło to, że już mu tak całkiem wybaczyła. Po tym co powiedzial nie miała jednak sumienia się tak otwarcie denerwować, bo była przekonana o tym, jak trudne to musiało być. Wiedziała, że kochał Islandię i nie chciał się z niej wyprowadzać. - Przecież mogłabym wam jakoś pomóc, nie wiem, wesprzeć Cię, jeśli było Ci ciężko, czy nawet pomóc przy renowacji. Dlaczego tak uparcie zawsze chcesz sobie radzić sam i zupełnie mnie do siebie nie dopuszczasz, skoro chcesz mnie widzieć i jesteśmy.. Nie wiem, przyjaciółmi? - wbiła w niego pytające spojrzenie, już znacznie łagodniejsze, chociaż nadal było jej trochę przykro. To nie był jego świat, nie powinien poznawać go i znosić samemu, zwłaszcza że jego przyjaciele zostali na Islandii. Przecież musiał być samotny. - No bo, co Ty byś sobie pomyślał, gdybym ja się przeprowadziła do Twojego miejsca przebywania i CI nawet nie powiedziała, a potem wpadłbyś na mnie na targu, jakbym kupowała sobie owcę?
Zacisnęła na chwilę usta, przesuwając wzrokiem po jego twarzy, a widząc, że przez to, że przesuwał dłonią po jej ramieniu — co właściwie było przyjemne, zsunął mu się z ramion szary koc, to poprawiła go, opatulając mężczyznę mocniej materiałem. Jak z dzieckiem czasem z nim było, zwłaszcza gdy upartość mieszała się z urokiem osobistym. Pokręciła głową do własnych myśli, uśmiechając się subtelnie, samymi kącikami ust pod nosem, aby przypadkiem nie pomyślał sobie, że tak szybko jej przeszło. Z Pandorą było jednak prosto, nie była typową przedstawicielką swojej płci, która obrażała się i wściekała bez konkretnego powodu, którego potem nie umiała wytłumaczyć lub też poprzeć odpowiednimi argumentami. Nie zawsze mogły przekonać drugą stronę o słuszności jej złości, ale zawsze jakieś miała. Ruchem głowy zgarnęła brązowe pasma na plecy, które odbijały się nieco kolorem od jej jasnozielonej kurtki z kapturem. - Wszystko w porządku? Radzisz sobie z tym wszystkim? Anglia zupełnie inna od Islandii, co? Pewnie trochą przytłaczająca, zwłaszcza Londyn, chociaż ma swoje urokliwe miejsca. - zapytała jeszcze, nieco ciszej, chcąc się dowiedzieć więcej na temat tego, jak sobie z tym wszystkim radził. Nie liczyła, że powie jej dużo, bo Hjalmar, dopóki sobie trochę nie wypił, nie był specjalnie wylewnym człowiekiem, ale odpowiadał jej zwykle szczerze, nawet jeśli krótko. Może po prostu chciała dowiedzieć się, czy poza ewentualnym brakiem obrazy, mogłaby coś dla niego zrobić? W końcu teraz to było ważniejsze, niż fakt, że była trochę wściekła i smutna, odrobinkę, bo błękitne oczy i uspokajający dotyk szybko załatwiały sprawę, urabiając ją, jak ciasto.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (3269), Pandora Prewett (5251)




Wiadomości w tym wątku
[ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.05.2023, 21:29
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.05.2023, 22:44
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.05.2023, 23:28
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 31.05.2023, 18:05
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 31.05.2023, 21:03
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 01.06.2023, 19:45
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 01.06.2023, 21:49
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.06.2023, 00:01
RE: [ Styczeń 1970, Wielka Brytania] Głupio wyszło | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 03.06.2023, 23:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa