- Tak, potrzebne są licencje. Udało mi się je zrobić zaraz po zakończeniu edukacji. Nie ma co ukrywać, akurat teleportacja to największy konik mojej rodziny. Zazwyczaj jakiś Carrow jest nauczycielem tej sztuki, teraz ja przejąłem pałeczkę. - Wcale się tego nie wstydził, że było to u nich rodzinne. Z łatwością przychodziło mu przyswajanie wiedzy z teleportacji, zresztą przekazywanie tego również. Interesował się tą sztuką od dziecka.
- Myślę, że możemy się dogadać jeśli chodzi o zapłatę, ale to kiedy indziej. Po kursie, mogę ci zorganizować taki przyspieszony. - Czasem go dziwiło, że nie wszyscy korzystali z kursów w Hogwarcie, w końcu teleportacja tak bardzo ułatwiała życie. Sam Carrow nie umiałby żyć bez korzystania z tej umiejętności. Nie mógł przecież wiedzieć, że za czasów, kiedy Uru uczęszczał do szkoły te lekcje się jeszcze nie odbywały.
- Autobusy są niezwykle fascynujące, takie wycieczki po jeziorach. Niby są statki, ale autobus to by był dopiero efektowny! - Nie ukrywał entuzjazmu spowodowanego pomysłem Ururu.
- Korzystałem z kilku zaklęć transportowych, wiem, że to trochę pójście na łatwiznę, jednak nie po to mamy magię, żeby z niej nie korzystać. - Uważał, że warto mieszać mugolskie przedmioty z magią. Można było uzyskać naprawde imponujące efekty.
- Przerabianie, to trochę korzystanie z transmutacji? Muszę przyznać, że jestem raczej średni w tej dziedzinie magii. - Nie ukrywał przed chłopakiem, że zna się na wszystkim, nie o to przecież chodziło. - Jazdy na rowerze nie opanowałem, ale... - Wziął głęboki oddech, zrobił też krótką przerwę, jakby się chciał czymś pochwalić. - ale umiem prowadzić samochód! Jeden z moich mugolskich znajomych mnie nauczył, to naprawdę bardzo wygodne urządzenie, komfort jazdy jest zdecydowanie większy niż podczas latania na miotle.