— To prawda. Dorośli też mają na ogół ułożone i dokładnie zaplanowane życie. U mnie właśnie... pojawiła się luka czasowa do uzupełnienia.
Nie przyzna się, że tego wolnego czasu ma od groma od momentu narodzin. Trochę z niepewności nabytej w szkole, gdzie nauczyciele chcieli mu zadawać dodatkowe prace, wiedząc, że nie należy do żadnego koła zainteresowań i zapisany jest na minimalną liczbę przedmiotów. Nie chciał, żeby panna Pettigrew czasem zadawała mu zbyt dużo do nauki wiedząc, jak wolny jest terminarz Martina. Nie wiedział na ile podstawna jest ta myśl, nie znał jej. Ale wspomnienia ze szkoły tkwiły w jego głowie.
— Bardzo dziękuję. — Na jego twarzy, nieprzyzwyczajonej do ruchu, zagościł nikły uśmiech. — Czy dwa spotkania w tygodniu stanowiłyby odpowiednią częstotliwość? Co do miejsca, pozostawiam to pani wygodzie. I tak, posiadam fortepian.
Instrument stał i... cóż, nie kurzył się dzięki elfom. Ale nikt z domowników nie potrafił się nim obsługiwać.