04.06.2023, 11:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2023, 00:01 przez Orion Fletcher.)
Orionek siedział na murku niedaleko sklepu ze słodyczami. Był na tyle niski, że usiadwszy na nim, nogi zwisały mu luźno, nie dotykając ziemi.
Dzisiaj jego rodzice wyjechali na cały dzień. Mieli ponoć jakiąś dobrą okazję na biznes. Ojciec często tak mówi, "dobra okazja na biznes", a potem nie ma nikogo w domu przez 3 dni. Chłopiec bardzo lubi "okazje na biznes". Lodówka jest wtedy zawsze pełna, a gdy zje wszystko pierwszego dnia, napełnia sie od nowa. Dostaje też kilka drobniaków, które wydaje na słodycze. Zawsze jednak część odkłada, może to przez wzorce jakie dostaje w domu, ale w jego główce po mału rodzi sie przekonanie, że lepsze od wydawania pieniędzy jest ich posiadanie.
Pół dnia bawił się pod domem, ale kiedy jego sąsiadka zaczęła na niego krzyczeć i grozić że poda jego rodziców do odpowiednich służb, a go dadzą do domu dziecka, postanowił przenieść się w inne miejsce.
I tak siedział sobie na murku, zajadał się kupionymi przed chwilą fasolkami wszystkich smaków, że aż uszy się trzęsły (dosłownie, na właśnie taką fasolkę trafił przed chwilą). Robił teraz coś co wychodziło mu najlepiej, obserwował czarodziei w ich codziennym życiu i nieświadomie wyciągał lekcje z każdej sceny jaką widział.
Dzisiaj jego rodzice wyjechali na cały dzień. Mieli ponoć jakiąś dobrą okazję na biznes. Ojciec często tak mówi, "dobra okazja na biznes", a potem nie ma nikogo w domu przez 3 dni. Chłopiec bardzo lubi "okazje na biznes". Lodówka jest wtedy zawsze pełna, a gdy zje wszystko pierwszego dnia, napełnia sie od nowa. Dostaje też kilka drobniaków, które wydaje na słodycze. Zawsze jednak część odkłada, może to przez wzorce jakie dostaje w domu, ale w jego główce po mału rodzi sie przekonanie, że lepsze od wydawania pieniędzy jest ich posiadanie.
Pół dnia bawił się pod domem, ale kiedy jego sąsiadka zaczęła na niego krzyczeć i grozić że poda jego rodziców do odpowiednich służb, a go dadzą do domu dziecka, postanowił przenieść się w inne miejsce.
I tak siedział sobie na murku, zajadał się kupionymi przed chwilą fasolkami wszystkich smaków, że aż uszy się trzęsły (dosłownie, na właśnie taką fasolkę trafił przed chwilą). Robił teraz coś co wychodziło mu najlepiej, obserwował czarodziei w ich codziennym życiu i nieświadomie wyciągał lekcje z każdej sceny jaką widział.