Nie byłem w stanie nawet sobie wyobrazić tego, że mu o tym nie powiemy. Sam chciałbym wiedzieć, że osoba, którą kochałem mnie nie porzuciła. Chciałbym wiedzieć wszystko. Wiedziałem, że dużo ryzykujemy informując go o tej całej sytuacji, ale ludzie w miłości są bardzo wyrozumiali. On też był na tyle stary, że informacja o magii niewiele zrobi mu różnicy. Tak myślałem i miałem nadzieję, że Brenna nie będzie na mnie zła.
Dreszcz przeszedł mi po plecach, gdy mężczyzna w końcu wyjawił prawdę zawartą w liście. Czułem się jakbym dostał obuchem w głowę. Biedna dziewczyna.
— Bardzo mi przykro. – dodałem cicho. Byłem trochę zły, że nikt nie był w stanie pomóc tej dziewczynie. Chciałbym mieć możliwość znalezienia tego klejnotu i samemu sprawdzenia tej klątwy. Może udałoby mi się ją odczarować? Może znalazłbym więcej informacji? Nienawidziłem tych osób, która tworzyła takie klątwy. Po co? Dlaczego sprzedali to właśnie tej dziewczynie?
Przesunąłem się tak, aby Brenna miała więcej miejsca do ukrycia się.
— Mam nadzieję, że u pana będzie wszystko w porządku. – odpowiedziałem nie za bardzo wiedząc jak zachować się w takiej sytuacji. Ten mężczyzna nie powinien wiedzieć o tej sytuacji, o klątwach. Z jednej strony dobrze, że się dowiedział, że Zoja go nie zostawiła. – Dziękujemy za pomoc. – skłoniłem się lekko i cofnąłem. Gdy drzwi się zamknęły odetchnąłem ciężko.
— Biedny człowiek. – szepnąłem. – Powiemy o tym w Ministerstwie? – zapytałem. Ten mężczyzna był mugolem, więc nie powinien wiedzieć o klątwach, ale z jednej strony wydawał się być nieszkodliwy. Nienależnie od tego, co Brenna zdecyduje pójdę za nią. Była bardziej doświadczona w pracy w terenie niż ja.