Avelina miała ojca z domu mugolskiego, więc też czuła na sobie te spojrzenia. Nazwisko Paxton w tym świecie niewiele znaczyło, ale była dumna z tego kim była. Jej dziadkowie tak sobie świetnie radzili bez magii, że podziwiała ich za to. Lubiła spędzać czas z mugolskimi dziećmi na wsi. Czuła czasami, że się jej boją, gdy jako dziecko za mocno się ekscytowała i jakieś przedmioty zaczynały się wokół niej poruszać, ale to szybko zostało zapominane w chwili zabawy.
Teraz jednak bezsilność towarzyszyła nie tylko jej, ale również jej rodzicom, którzy namawiali ją, aby razem z nimi opuściła Londyn i wyruszyła w świat na przygody. Avelina jednak nie chciała uciekać, nie chciała zostawiać swoich przyjaciół. Tu było jej miejsce, a podróże nie były dla niej czymś atrakcyjnym nawet jeśli byłaby bezpieczniejsza.
Uniosła brwi ku górze z uśmiechem i niedowierzaniem na twarzy. Było jej szkoda tego mężczyzny, ale jednocześnie sam sobie to zrobił. Nie powinno się mieszać eliksirów, ani kupować ich z jakichś nieznanych źródeł. Ktoś powinien się takimi ludźmi zająć.
— Ale głupota. – skomentowała krótko. – Poradziliście sobie z tym? – zapytała.
Propozycja Danielle była ciekawa i kusząca, ale z drugiej strony w aptece pracuje sama, nie musi za bardzo z nikim rozmawiać, może warzyć eliksiry kiedy chce i ile chce, ponieważ to zawsze schodzi. Może uczyć się nowych rzeczy. Wiedziała, że w Mungo też będzie mogła się uczyć, ale będzie musiała wchodzić cały czas w interakcje z ludźmi, a Ave tego nie lubiła za bardzo. Lubiła samotność.
— Brzmi kusząco, ale nie nadaję się do pracy, gdzie jest za dużo ludzi. – odpowiedziała zagryzając wargę jak miała w zwyczaju, gdy się zastanawiała lub denerwowała.
Słowa Danielle były cholernie trafne. Były też tym, co myślała Avelina. Nie lubiła tego w ludziach, że wtrącali się w życie innych osób, że musieli mieć ułożony świat po swojemu i chcieli go też układać innym.
— Najgorsze, że nie idzie tego zmienić, że zawsze będzie ktoś, kto będzie chciał naprawiać świat – zrobiła cudzysłów w powietrzu – to nie ma tak cholernie sensu i jest tak niesprawiedliwe, że nie wiem co mam myśleć i co robić ze swoim życiem. – dodała jeszcze. Wiedziała, że gdy wszystko ucichnie będzie mogła spokojnie wrócić do tego, co robiła wcześniej, ale teraz czuła się bezsilna.