Maya lubiła wracać do domu, ten mrok, który ją tu otaczał był bardzo intrydujący. Całkowicie inny niż dni w Hogwarcie, gdzie zawsze wiedziała jaka jest godzina i pogoda na zewnątrz. Tutaj życie było zagadką. Jako dziecko lubiła ten dreszczyk emocji, który sobie wymyślała podczas swoich zabaw. Teraz starała jednak być już dorosłą, poważną dziewczyną, która była godna na poznawanie sekretów rodziny. Tego jednak jeszcze nie doświadczała. Ciotki zdawały się jej dawać jak najwięcej czasu na to, aby mogła być beztroska. Dziewczyna jednak nie była głupia, wiele tu widziała, wiele doświadczyła, wiele się nauczyła i miała zamiar zawsze pamiętać to wszystko.
Nie odpowiedziała jej na pytanie o godzinę, bo zobaczyła, że Rilla sama spojrzała na zegarek. Jej włosy zmieniły kolor na delikatnie żółty, co można było odczytać jako to, że bardzo ucieszyła się, że ciotka znajdzie dla niej czas następnego dnia i jeszcze za dwa tygodnie. Gdy tylko to dostrzegła speszyła się i próbowała skupić się na tym, aby jej włosy znowu zrobiły się czarne, ale zmieniały się na różowe, a im bardziej się denerwowała tym więcej barw pojawiało się na jej głowie nad czym nie mogła zapanować. Miała nadzieję, że ciotka nie będzie tego komentować i da jej chwilę, aby mogła się uspokoić. Po krótkiej chwili kolor wrócił do normalności. Znowu były czarne i spokojnie spływały jej po ramionach.
W szkole nie raz doświadczyła tego, że uczniowie pochodzenia czystej krwi chcą zawsze wszystkiego i nie potrafią poradzić sobie z porażką. Jakby cały świat należał do nich.
— Ludzie z rodów czystych są dziwni. Kilku uczniów, których poznałam w szkole są dosyć nachalni. – zauważyła starając się ignorować fakt, że chwilę temu jej włosy wybuchły tęczą. Nie lubiła tych momentów, gdy traciła nad swoją umiejętnością kontrolę. W domu jednak była na tyle rozluźniona, że jej uwaga i czujność trochę za mocno spadały. – Chyba nigdy nie pojmę tych rzeczy, które dzieją się w Ministerstwie. – wzruszyła ramieniem. Te rzeczy nie były dla niej szczególnie istotne w tym momencie. Najważniejsze było to, aby spędzić ciekawie przerwę od nauki, a po powrocie do szkoły spotkać się z przyjaciółmi i bardziej poznać się z niektórymi chłopakami. Do tego jeszcze nie zawalić roku szkolnego.
Gdy Marilla powiedziała jej, że zajmie się tym nudnym referatem uśmiechnęła się w nagrodę najlepiej jak potrafiła.
— Mam opisać trzy wybrane bunty goblinów, które są uznawane za najważniejsze. – wyrecytowała z pamięci. Próbowała to napisać, gdy wracała pociągiem do domu na wakacje, ale totalnie jej to nie wchodziło do głowy i skończyło się tylko na tym, że przeczytała kilka razy polecenie. – Historycy je uwielbiają. Podobno to jakiś przełom w historii czarodziejów i istot magicznych. – dodała od siebie słowa nauczyciela.