Wszystko zaczęło się pierdolić tak nagle. Jakby na jedno zawołanie, jakąś prośbę od kogoś wyżej. Najpierw Harper Moody, potem dźwięki sędziowskiego młotka, a na koniec ta cała pogoda i "coś" w lesie. To było chyba najlepsze określenie na to co się tam znajdowało, a co gorsza, żadna z tych rzeczy nie zniknęła pomimo biegu czasu.
Vulturis nie mógł za długo cieszyć się faktem, że udało mu się ugodzić Harper swoim Cruciatusem, po którym kobieta padła na kolana. Wreszcie, po tylu próbach... Kiedy był gotowy, aby wyprowadzić kolejny - być może ostateczny - cios w jej stronę, poczuł jak jego różdżka zaczyna mu się wymykać z dłoni. Co najmniej jakby ktoś ją właśnie próbował wyrwać z dłoni Stanleya. Ty przebiegła żmijo, zawsze masz jakiś plan w zanadrzu... Pokręcił głową z niedowierzaniem, a następnie postarał się złapać swoją różdżkę z całej siły. To była jedyna szansa na to aby nadal miał jakikolwiek oręż w dłoni. Bez swojego patyka nie miał zamiaru się zbliżać ani do Moody, ani do lasu, ani w sumie nigdzie - po prostu chciałby się stąd aportować w miejsce gdzie nic mu nie będzie grozić.
O ile zdawał sobie sprawę, że Moss gdzieś sobie odpełzła i jeśli przeżyła to na pewno zawołała wsparcie, tak nie spodziewał się, że z odsieczą przybędzie ruda miotlara. Nosz kurwa, tego to już za dużo na dzisiaj... Nie wierzył, że dzisiejszy dzień może się zakończyć w ten sposób. Ze wszystkich możliwych Aurorów i Brygadzistów akurat musiała się trafić Heather.
Kątem oka dostrzegł, że ten sam problem ze swoją różdżką ma Corvus, co wcale nie napawało go optymizmem na dalszą walkę czy nawet pobyt w tym miejscu. Z każdą kolejną sekundą żałował, że nie posłuchał się swojej matki aby zostać jakimś zielarzem i tym samym nie pchać się do Ministerstwa.
Dwie próby za utrzymanie różdżki w dłoni kiedy ta zaczęła się wymykać. Korzystam z aktywności fizycznej.
Sukces!
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972