05.06.2023, 12:56 ✶
Orion od małego miał dużo swobody, czyli od jakiś dobrych kilku lat. Chodził gdzie chciał, wracał kiedy chciał. To nie tak, że rodzice o niego nie dbali. Kiedy był młodszy, chodził do magicznego przedszkola. Tam nabył umiejętności interpersonalnych, aby nie być zupełnie wyobcowanym, jednak większość swojego życia spędzał w gronie dorosłych. Nie bliskich dorosłych, jak mama czy tata, ale wśród obcych dorosłych. Wałęsając się po ulicach magicznego Lodnynu i odkrywając jego zakamarki zdążył poznać wiele interesujących postaci. Tak więc nie czuł sie skrempowany, kiedy to obcy czarodziej zapytał o jego samopoczucie. Co więcej, bardzo był uradowany z faktu, że w końcu jakiś dorosły poświęcił mu trochę uwagi.
-To fasolki wszystkich smaków, edycja limitowana! Kilka z nich ma specjalne właściwości, słyszałem plotkę, że jedna może sprawić, że będziesz niewidzialny i nikt Cię nie zobaczy!- Powiedział z ekscytacją w głosie, nie wiedział jeszcze że czarodzieje nie potrzebują fasolek aby stać się niewidzialnym. -Chcesz jedną?- zapytał wyciagając małą rączkę z paczką fasolek ku obcemu. Będąc w przedszkolu, słyszał nie raz, aby nie brać słodyczy od nieznajomych. Dlatego też, zamiast brać, wolał dawać. Mały samarytanin.
-To fasolki wszystkich smaków, edycja limitowana! Kilka z nich ma specjalne właściwości, słyszałem plotkę, że jedna może sprawić, że będziesz niewidzialny i nikt Cię nie zobaczy!- Powiedział z ekscytacją w głosie, nie wiedział jeszcze że czarodzieje nie potrzebują fasolek aby stać się niewidzialnym. -Chcesz jedną?- zapytał wyciagając małą rączkę z paczką fasolek ku obcemu. Będąc w przedszkolu, słyszał nie raz, aby nie brać słodyczy od nieznajomych. Dlatego też, zamiast brać, wolał dawać. Mały samarytanin.