• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna Fontanna Szczęśliwego Losu [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria

[02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#9
06.06.2023, 01:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2023, 01:41 przez Victoria Lestrange.)  

Prędzej czy później, myślała Victoria, powie Cynthii o tym co właściwie się działo się pomiędzy nią a Saurielem. O tym, jakie jest to trudne. O tym, że to nie jest standardowa relacja pomiędzy dwójką ludzi, których chcą ze sobą złączyć rodziny. Znaczy… była standardowa – Victoria nie traktowała Sauriela jak potwora, jak dziwadło, tylko jak najprawdziwszego człowieka, który czuje tak samo jak inni, który myśli tak samo jak inni. To, że jadł co innego i że prowadził inny tryb życia – to była po prostu uroda, którą akceptowała, bo nie mógł nic na to poradzić. Nie bała się go. Ale to wszystko było trudne pod innymi względami. Ona będzie się starzała, a on nie. Nie będą mieli nigdy dzieci (to w ogóle stawiało znaki zapytania pod tym dlaczego w ogóle w takim razie ich rodzice chcą ich razem? Marnowanie czystej krwi. Z drugiej strony – cóż, w takim wypadku Victoria nie była żadną klaczą rozpłodową). I ogólnie ich wspólne życie nie będzie standardowe. O ile będzie wspólne – o ile się na tyle dogadają, że będą chcieli je prowadzić, a nie po prostu żyć obok siebie. Victoria by tak nie mogła, dlatego z taką wytrwałością się starała jakoś tę relację rozwinąć i wydawało jej się, że Sauriel to rozumiał i że też wcale nie chciał żyć obok kogoś, kogo szczerze nie cierpi. Więc jakoś starali się dogadać… Nie był to przygłupi Edward, to fakt. Jakkolwiek źle to nie brzmiało, to Victoria… cieszyła się, że Cynthia nie musi się z nim użerać. To też bardzo je łączyło – strata narzeczonego, którego nawet nie lubiły. Nie mówiło się o tym głośno, w końcu nie wypadało, ale swoje przecież wiedziały i rozumiały ten cały problem. Sauriel zaś… To była, nie wyolbrzymiając, najtrudniejsza relacja, przed jaką Victoria stanęła. Nie wszystko sobie jeszcze w głowie ułożyła, dlatego nie mówiła tego ważnego szczegółu o jego przypadłości na głos. Ale planowała. Może nawet prędzej niż później.

- Nie wiedział co się dzieje, tak jakby… celowo zapomniało mi się powiedzieć mu jak reaguję na wysokość – celowo, bo podejrzewała, że Sauriel zacznie wtedy wymyślać inny sposób podróży, a ten obiektywnie był najlepszy i nie chciała się z nim o to kłócić. Więc to wygodnie przemilczała. - Ale próbował mi jakoś chyba poprawić nastrój – to musiała mu oddać, stanął wtedy na wysokości zadania. Nawet jeśli prawie mu zmiażdżyła rękę, kiedy abraksan lądował za pierwszym razem.

Gest Cynthii nieco ją zaskoczył, ale odwzajemniła uścisk i na moment zamknęła palce na jej dłoni. Czy potrzebowała pocieszenia? Nie. Tak. Może trochę – bo z pewnością było jej przykro i była zła, ale życie nie było usłane różami, tak ten świat był skonstruowany. Lestrange sama westchnęła cicho. Tak, los kobiet, zwłaszcza urodzonych w rodzinach czystej krwi, był często przesądzony i smutny. Można się było z tym pogodzić i to znosić, albo liczyć z tym, że można skończyć jako wydziedziczona owca. Były oczywiście inne scenariusze, ale te dwa – najpopularniejsze.

Nie, Rookwood nie był złym wyborem. Był też jednocześnie wyborem trudnym. Zależy też czego się odczekiwało od życia, bo jednak… co tu oszukiwać – Victoria całe swoje była przygotowywana do tego, że poślubi jakiegoś czarodzieja czystej krwi, by móc przedłużyć linię, a tutaj? Było to niewykonalne. Jeśli zaś chodziło o uczucia, to pragnęła tego wszystkiego, czego nie zaznała w rodzinnym domu. Ciepła, nie tego fizycznego rzecz jasna. Czy do tego Rookwood był nie takim złym wyborem? Nie miała pojęcia. Prawdą jednak było, że zaczęli się dogadywać, jakoś. Pomalutku. Byle do przodu. Nie chciała jednak, to wiedziała na pewno, być traktowana jako po prostu osoba, która nosi jego nazwisko. Nie chciała, by to wyglądało tak jak wczoraj. - Pewnie masz rację – to był dobry znak, to że ją do siebie dopuścił. Trwało to, ale jakoś szło. I pewnie będzie na to potrzeba jeszcze sporo czasu z obu stron. - Nie, nie trzeba. Nie chcę mu nic podawać – nie chciała by jakimiś ziółkami popsuli tę relację i cofnęli się do początku. Bo może i była na niego zła, ale nie chciała nad tym pracować od nowa – a byłoby to stokroć trudniejsze.

- Ta, nie uderzył się – a nawet gdyby to i tak by mu nie zaszkodziło… - Trochę dałam. Od wczoraj stosowałam na nim plan pod tytułem „nie rozmawiamy”. I nie miałam ochoty się z nim nawet pożegnać – wzruszyła ramionami. Już raz mu to zrobiła, wtedy też przegiął. Cóż, nawet ślepy zauważyłby, że coś jest nie tak, ale miała jakieś takie niejasne poczucie, że Sauriel i tak nie zajarzył CO zrobił źle. Niebywałe, ale jednak! - Wyobraź sobie w ogóle, że rano obudziliśmy się w jakiejś ruderze. Ruinach domu, a nie rezydencji. I nie było tam nikogo ani niczego – to było najdziwniejsze w tej całej podróży, jak Morganę kocham. Duchy? Upiory? Jakieś zaklęcie? Laska, z którą flirtował Sauriel nie była nawet rzeczywista, może była duchem – chociaż wtedy tego nie wiedzieli. Tak więc taki właśnie miała wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień: delikatnie mówiąc całkowicie pochrzaniony na wiele sposobów. - Nie wiem. Może. Prawie go nie znam – czy mogłaby go pokochać? Kiedy nie był palantem, to był przyjemny, lubiła spędzać z nim czas, ale czy można tu było mówić o miłości. Było za szybko na takie stwierdzenia. Ale może było to możliwe. I może nie byłoby to nic złego… o ile byłoby odwzajemnione. - Nie chciałabym żeby coś takiego było jednostronne – to nie było żadne przyznanie się, ot ledwie stwierdzenie faktu.

- Wiem. Dziękuję, naprawdę. Wiesz, że to obustronne – bo tak było, Victoria też naprawdę wiele by zrobiła, żeby pomóc Cynthii, jeśli ta by tego potrzebowała. I również pragnęła jej szczęścia – absolutnie na to zasługiwała, jakiekolwiek by nie było. - No, to teraz już wiesz co się u mnie dzieje. Jak tam twoja trupia randka? – zagaiła Cynę. Wiedziała, że Flintówna nie jest nazbyt uczuciowa, że nie jest kochliwą trzpiotką, że nie była nigdy w nikim zakochana… ale to tak samo jak Viki, w jej życiu nie było do tej pory żadnej romantycznej miłości. Natomiast nie miała za złe Cynthii, że tak ją wypytywała o Sauriela. Sama jednak chciała wiedzieć, co w ostatnim czasie działo się u niej – tak prywatnie jak zawodowo.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (10257), Victoria Lestrange (8661)




Wiadomości w tym wątku
[02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 08.05.2023, 22:13
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 12.05.2023, 10:27
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.05.2023, 12:32
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 27.05.2023, 13:39
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 28.05.2023, 00:55
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 29.05.2023, 20:31
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.05.2023, 22:01
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 04.06.2023, 23:01
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 06.06.2023, 01:06
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 06.06.2023, 22:25
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 07.06.2023, 14:29
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 11.06.2023, 19:03
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 14.06.2023, 00:02
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 18.06.2023, 01:23
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.06.2023, 20:04
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 02.07.2023, 00:34
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 03.07.2023, 21:18
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 23.07.2023, 22:27
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Victoria Lestrange - 03.08.2023, 09:46
RE: [02.04.1972] Sto lat, sto lat... | Cynthia & Victoria - przez Cynthia Flint - 14.08.2023, 23:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa