Nora nie miała zamiaru udawać, że nie będzie korzystała z przywilejów, jakie jej się należały dzięki stanowisku, którym została uraczona. Uwielbiała dzieciaki, sama miała jak do tej pory trójkę rodzeństwa i bez najmniejszego oporu pomagała matce w opiece nad nimi. Najwyraźniej ten dar związany z opieką nad młodszymi został zauważony i doceniony, co trochę też łechtało jej ego. Wiedziała jednak, że ta decyzja była słuszna, Nora od zawsze wykazywała zainteresowanie tymi zagubionymi duszami. Jakoś tak już miała, że wyciągała do nich rękę i pokazywała ten nowy świat, jakim była szkoła. Od teraz jednak było to oficjalne stanowisko, a nie tylko rekreacja.
- Masz rację Alice, jak zawsze, dobrze, że Cię mam. Gdyby nie Ty, to w ogóle nie miałabym żadnej rozrywki w murach tego zamku.- Sama z siebie nie podjęłaby takiej spontanicznej decyzji, jednak kilka słów przyjaciółki wystarczyło, żeby ją namówić.
- Poradzimy sobie z nimi, jak zawsze. Wiesz, są takie różne eliksiry, które chciałabym przetestować... - Najlepszym obiektem doświadczalnym wydawał się być żywy materiał, Ślizgoni, jakby byli do tego stworzeni w mniemaniu Nory.
- Mówisz, że wykrakałam? Myślałam, że to będzie przyjemny dzień.- no, ale nie dało się ukryć, że ktoś zaczął płakać. Figg musiała zareagować, pomóc zagubionemu dzieciakowi, to był jej obowiązek! Przewróciła jedynie oczami z niezadowolenia i udała się w głąb łazienki.
- Tak, na pewno będzie ostatnia, wiesz, żeby nikt nie mógł jej znaleźć. Pamiętam, że ja chodziłam płakać na błonia, wydawało mi się, że nikt mnie tam nie widzi.- z dala od gapiów, przynajmniej tak się jej wydawało.
Zajrzała do kabiny, którą otworzyła Alice. Jednak nie był to kolejny dzieciak, a duch. Słyszała opowieści o tej dziewczynie, ciekawe ile z nich jest prawdą. Jęcząca Marta... Ponoć zginęła w Hogwarcie, ciekawe jak do tego doszło. - Olivia, jaka Olivia, czy ona była z Tobą na roku? Możesz opowiedzieć więcej?- była ciekawa, o co chodzi dziewczynie. Czy Olivia o której wspominała miała jakieś powiązania z jej śmiercią, czy była po prostu jedną z jej znajomych? Nie miała bladego pojęcia. - Dlaczego płaczesz? Można Cię jakoś pocieszyć?- postanowiła również poruszyć temat przez który w ogóle pojawiły się w kabinie.
- Masz rację Alice, jak zawsze, dobrze, że Cię mam. Gdyby nie Ty, to w ogóle nie miałabym żadnej rozrywki w murach tego zamku.- Sama z siebie nie podjęłaby takiej spontanicznej decyzji, jednak kilka słów przyjaciółki wystarczyło, żeby ją namówić.
- Poradzimy sobie z nimi, jak zawsze. Wiesz, są takie różne eliksiry, które chciałabym przetestować... - Najlepszym obiektem doświadczalnym wydawał się być żywy materiał, Ślizgoni, jakby byli do tego stworzeni w mniemaniu Nory.
- Mówisz, że wykrakałam? Myślałam, że to będzie przyjemny dzień.- no, ale nie dało się ukryć, że ktoś zaczął płakać. Figg musiała zareagować, pomóc zagubionemu dzieciakowi, to był jej obowiązek! Przewróciła jedynie oczami z niezadowolenia i udała się w głąb łazienki.
- Tak, na pewno będzie ostatnia, wiesz, żeby nikt nie mógł jej znaleźć. Pamiętam, że ja chodziłam płakać na błonia, wydawało mi się, że nikt mnie tam nie widzi.- z dala od gapiów, przynajmniej tak się jej wydawało.
Zajrzała do kabiny, którą otworzyła Alice. Jednak nie był to kolejny dzieciak, a duch. Słyszała opowieści o tej dziewczynie, ciekawe ile z nich jest prawdą. Jęcząca Marta... Ponoć zginęła w Hogwarcie, ciekawe jak do tego doszło. - Olivia, jaka Olivia, czy ona była z Tobą na roku? Możesz opowiedzieć więcej?- była ciekawa, o co chodzi dziewczynie. Czy Olivia o której wspominała miała jakieś powiązania z jej śmiercią, czy była po prostu jedną z jej znajomych? Nie miała bladego pojęcia. - Dlaczego płaczesz? Można Cię jakoś pocieszyć?- postanowiła również poruszyć temat przez który w ogóle pojawiły się w kabinie.