• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora

[ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#9
06.06.2023, 23:40  ✶  
Oczy dziewczyny rozbłysły z podekscytowania, gdy z takim entuzjazmem przyjął wymyślone przez nią dla pięści imiona i musiał sobie bardzo zapulsować, ba, zrzucić z pół tuzina ludzi w drabince ulubieńców Akane. Emocje tak ją roznosiły, że aż podskoczyła, zaciskając palce na kilka sekund, jakby nie mogła poradzić sobie z tym wszystkim, co działo się wewnątrz niej, dodatkowo podkręcone działaniem alkoholu i z pewnością jakichś używek.
- Założę fanklub Betty i Christiny, zrobię Ci przypinki! - oznajmiła mu, wbijając w niego spojrzenie, chociaż musiała bardzo mocno odchylić głowę, bo w obcasach miała odrobinę powyżej półtora metra wzrostu. - Nie mogę ryzykować talentu, który mam w dłoniach. Sam rozumiesz. - obróciła nimi w powietrzu, demonstrując blade i smukłe palce, a prawda była taka, że nie miała zupełnie siły w rękach, nie licząc pojedynczych zrywów. Była artystką, nie rzemieślnikiem. - Zostawię więc pracę w Kuźni specjaliście. - puściła mu oczko, przesuwając dłonią po jego przedramieniu, jakby celowo zaciskając na materiale koszulki palce. Na jego spojrzenie, przekręciła głowę i zerknęła na niego przez ramię. - A mam Cię podrywać? Jestem w Twoim typie? - zapytała zadziornie, posyłając mu śliczny uśmiech, aby po chwili roześmiała się pogodnie i pomachała komuś, kto ją zawołał. Wcale nie była kandydatką Pandory, ale podobnie, jak zamieszkujący Hogwarckie toalety duch, lubiła ładnych ludzi. Była nieco próżna.
Na jego słowa rozchyliła usta z oburzeniem, kręcąc głową z groźbą w brązowych tęczówkach, żeby przypadkiem nie zdradził jej sekretu o tym tragicznym braku umiejętności pływania i strachu przed wodą, z którymi zazwyczaj dzielnie walczyła. - Pfffff... Czy ja się kiedykolwiek bałam czegoś? - skrzyżowała ręce pod biustem, najpierw udając oburzoną w dalszym ciągu i jednocześnie nie poruszając zupełnie tematu wyścigów pływania, aby zaraz jedynie uśmiechnąć się figlarnie, bo miała tak dobry humor, że nawet udawać było Pandzie ciężko. Oczywiście, że się bała. Grała tylko, że nie.
Było na szczęście zbyt głośno, a do tego Jerry do niej mówił, żeby była w stanie usłyszeć wymianę zdań pomiędzy Oliverem, a Hjalmarem, a dodatkowo miała Kane na plecach. Perspektywa użycia Betty i Christiny pewnie spodobałaby się tej ostatniej, gdyby nie fakt, że nabrała na Oliviera chętki i zwyczajnie go wyprowadziła, znikając w tłumie. Całkiem nieświadomie wybrała doskonały czas, zanim blondyn znów się zdenerwował. Całe szczęście, bo brunet chciał coś odpowiedzieć, ale nie zdążył, chyba niezbyt świadomy ocalenia swojej buzi.
- Pewnie usnąłeś, szybko zasypiasz. - zauważyła z nutą rozbawienia w głosie, przypominając sobie jego wizytę w Turcji. Nie wiedziała dlaczego, ale spotkanie go tutaj, w Londynie, było dla niej dziwniejsze, niż gdyby mieli wpaść na siebie, chociażby we Włoszech czy gdzieś w Finlandii. Wizerunek tego miasta i to, co ono sobą oferowało, zupełnie nie pasowało do jej ulubionego Islandczyka, ale była w stanie zrozumieć powody tej trudnej dla jego rodziny decyzji. Jej matce też ciężko było opuścić Turcję, wracała tam, właściwie przy każdej możliwej okazji często zostawiając ojca samego w posiadłości w Anglii. Pandora wychowywana pomiędzy dwoma krajami, niezależna i podróżująca od najmłodszych lat nie rozumiała posiadania w danym miejscu korzeni, trochę ją takie przywiązanie do jednego miejsca przerażało. - Mhmmmm... Nie mam różowej pomadki, a do tego mojej by tak nie było widać na skórze chyba, więc nie mogę zaproponować Ci podmiany z Akane na mnie. Jednak mogę mieć czerwoną w torebce, gdybyś zmienił zdanie! - gdy pogroził jej tym palcem, najzwyczajniej w świecie za niego złapała, nic sobie z tego nie robiąc. - Pasowałaby Ci do koszuli. - puściła mu oczko, nie mogąc powstrzymać się przed odrobinę prowokującym tonem, bo skoro on jej dokuczał, to dlaczego kleszcz miał tego nie robić? - Nie przegięłam do tej pory, to nie wiem, co musiałabym zrobić, żebyś był w stanie mnie utopić. Po prostu lubisz mi grozić, ja już Cię rozgryzłam. - wyjaśniła mu poważnie, chociaż uśmiech nie schodził jej z twarzy, a wzrok nie opuszczał jego twarzy. Miała go za ostoję spokoju i rozsądku w dziewięćdziesięciu procentach czasu, zwłaszcza porównując Niedźwiadka do siebie. On zdawał się nigdy nie robić czegoś bez uprzedniej kontemplacji w przeciwieństwie do Pandory, która gdyby topił się kotek, to by wskoczyła go bez pomyślunku uratować, nawet jeśli sama nie umiała pływać. Na jego słowa pokręciła głową, unosząc dłonie w obronnym geście. - O nie, nie biorę za nią odpowiedzialności. Oczywiście uratuje ją, jak będę miała okazję, ale jestem przekonana, że ona zrobi coś głupiego akurat wtedy, gdy będę skupiona na czymś lub kimś innym. Ona jest jak accio na kłopoty.
To było właściwie niedopowiedzenie. Jeśli coś się działo w towarzystwie, to zawsze była czarnowłosa kruszyna o onyksowym spojrzeniu. Była narwana i uparta, robiła rzeczy jeszcze bardziej lekkomyślnie, niż Pandora, a do tego kierował nią trochę egoizm, bo ona zwyczajnie lubiła, gdy się o niej mówiło i gdy się na nią patrzyło, ale taki był jej urok. Pochodziła z dużej rodziny, gdzie nie miała wystarczającej atencji.
Kolorowa, smaczna i popularna, zaraz obok piwa sprzedawano ich chyba w tym pubie najwięcej. - Nie lubisz kiwi? - zapytała zaskoczona, bo przecież to był dobry owoc. Mógł trafić gorzej, na coś bardziej cierpkiego lub niedorzecznie słodkiego. - Oczywiście, że Cię zabiorę jakoś z podłogi. Przecież bym Cię tutaj nie zostawiła. - rzuciła jeszcze z delikatnym wzruszeniem, chociaż wymagałoby to przedsięwzięcie dużo gimnastyki, to i tak dałaby radę. Przyglądała mu się chwilę w milczeniu, jakby zastanawiała się nad tym, co jeszcze mogłoby się stać i przez umysł przemknął jej głos Rogera, prawdopodobnie dlatego, że dostrzegła gdzieś w tłumie jego różową koszulę i westchnęła ciężko, bo nie wierzyła, że zareagowałby względnie pokojowo, gdyby jej homoseksualny kolega zaczął się do niego przystawiać. Kobiety owszem mogły go onieśmielać i był całkiem względem nich uroczy i bezbronny, ale drugi facet? Mogłoby się skończyć szpitalem lub komisariatem. Może miałby dołek z Akane.
- Ohoho czy to wyzwanie? Myślisz, że nie byłabym w stanie porwać takiego eksperta w uprowadzaniu ludzi, jak Ty? - uniosła brwi pytająco, całkiem pewnym siebie głosem, bo owszem — nie byłaby w stanie zrobić z niego worka kartofli, ale istniały inne metody. Alkohol nie tylko u jej przyjaciółki rozbudza kreatywność, bo Pandora wyglądała, jakby myślała już teraz nad jakimś wyjątkowo sprytnym planem. Na wzmiankę o tym, że miewał wolne soboty, uśmiechnęła się tylko tajemniczo, przytakując. Właściwie to jej sposób pracy był podobny, zależny całkowicie od ilości zleceń i okazjonalnie pogody. - Na pewno się zdarzy, nie wytrzymasz tylko w Kuźni i w Dolinie, za bardzo lubisz spacery i lasy. Jest tam duży rezerwat, ładny i ma mnóstwo mieszkańców. Można trochę uciec od zgiełku miasta i ludzi.
Nie miała co do tego wątpliwości, udusiłby się, gdyby zbyt długo czekał ze zwiedzaniem okolicznych lasów, łąk lub wzgórz.
- Chodzenie na szczudłach na pewno nie jest ładnym rozwiązaniem, jestem pewna, że grozi skręceniem karku . - zauważyła pogodnie, chociaż jego pomysł faktycznie był sensowny. Co innego mogłoby sprawić, aby dorównać jego tacie? Szpilki robili chyba maksymalnie dwudziestocentymetrowe, chociaż jej samej nigdy się takowych nie zdarzyło nosić. Najprawdopodobniej połamałaby nogi. Prychnęła krótko. - Żebym ja się z Tobą nie zaczęła tak droczyć.
Groźba znów jej nie wyszła, bo jak zwykle, nie umiała nie odwzajemnić jego uśmiechu. Niezbyt często się tak szczerze i swobodnie uśmiechał, nie mogłaby tego zmarnować i sprowokować jakieś kłótni. Dostrzegła rzemyk, co spowodowało, że mruknęła pod nosem coś zadowolona, przesuwając dłonią do góry i palcami zahaczyła o skórę na szyi, a także sznurek, wprawiając go w kołysanie. Spojrzała na niego z dołu, chociaż nie skomentowała tego głośno. I tak powiedziałby, że zapomniał go zdjąć.
- Byłam zła, owszem, ale by mi przeszło. Nie mogłabym się na Ciebie gniewać długo, trochę bym może fukała. To nie powód jednak, żebym całkiem zrezygnowała ze znajomości z Tobą. Chociaż nadal uważam, że powinieneś był mi powiedzieć, ale rozumiem, dlaczego tego nie zrobiłeś. - wyjaśniła mu po toaście i przełknięciu wódki, której kolejne porcje coraz mocniej wpływały na jej postrzeganie świata oraz wspomagały jej niemałą już i tak śmiałość. Zwilżyła usta, pozbywając się resztek kolorowego shota. Nie zapomniała o pojedynku, musiała tylko załatwić odpowiednie akcesoria. I na całe szczęście, nie powiedział tego głośno, a kręcenia głową udała, że nie zauważyła. Jerry był dobrym znajomym, zawsze jej pilnował, jeśli już odwiedzały z Kaną lub z innymi ten pub, czasem nawet zamawiając im taksówkę, zanim one o tym pomyślały. Nie omieszkała też go pochwalić przy okazji.
- Nie przyzwyczaiłeś się jeszcze? - zapytała tylko na jego spojrzenie, wzruszając ramionami. Jej palce kolejny raz przesunęły po jego plecach, a ona ściągnęła brwi. - Mam tak więcej nie robić? Wiesz przecież, że nie czytam w myślach i jestem dość wylewnym człowiekiem, nie będę wiedziała, że Ci to przeszkadza, dopóki mi nie powiesz.
Dodała jeszcze, lustrując spojrzeniem jego twarz, zanim podniosła je wyżej i przez krótką chwilę, spojrzała mu bezpośrednio w oczy, jakby szukała tam jakieś wskazówki. Jerry jednak wybił ją z zamyślenia, podając zamówione rzeczy, a ona jak gdyby nigdy nic, obdarzyła go uśmiechem, kiwając w podziękowaniu głową.
Nie walczyli na szable, więc musieli nadrobić czymś innym. Miała lepsze pomysły niż rzutki czy bilard na wieczór, ale trzeba było wykorzystać to, co mieli pod ręką. Było też mniej tłoczno i ciszej, co zdaniem Pandy, wygodniejsze było do rozmowy. Istniała też mniejsza szansa, że wpadnie tu Roger.
- Nie, nie, nie. Mam szansę we wszystkim, więc Ty wybieraj. - zaprotestowała, krzyżując ręce pod biustem, wpatrując się w niego uparcie. Jej było bez różnicy, w co grają, tak długo, jak mogła spędzić z nim trochę czasu. I chociaż ta perspektywa była odrobinę przerażająca, w jakiś sposób narastała w jej głowie do niebotycznie wielkich rozmiarów. Naprawdę nie chciała sobie psuć relacji z nim. - Hmm?
Wbiła w niego zaskoczone spojrzenie, przyglądając się temu, co robi z narastającym na twarzy niedowierzaniem, bo zupełnie nie spodziewała się żadnego prezentu i to jeszcze tak teraz, nagle, gdy była pod wpływem procentów i wcale nie ułatwiało jej to zachowania kamiennej twarzy. - Tak wyszło po prostu.. - powtórzyła jedynie cicho, czując, jak rumienią się jej policzki. Była prostym człowiekiem, sam fakt, że zmarnował na nią swój czas, sprawiał, że zrobiło się jej cieplej i mocniej zabiło jej serce, a powstrzymanie rosnącego na ustach uśmiechu było absolutnie bezcelowo. Głośne westchnienie zachwytu wypłynęło z jej ust, gdy uniosła wieczko pudełeczka, dostrzegając prześliczny wisiorek na złotym łańcuszku. Przez chwilę wędrowała spojrzeniem pomiędzy błyskotką, a jego twarzą, po czym zacisnęła prezent w dłoni delikatnie i bezceremonialnie podeszła do niego, obejmując mu szyje rękoma i przytulając go mocno. - Jest prześliczny! - mruknęła z odrobiną zawstydzenia, najpewniej obejmując go mocniej, niż powinna i wypadało, ale Pandora zdawała się mieć to zupełnie gdzieś. Dzięki obcasom było jej trochę łatwiej, żeby przytulić policzek do jego szyi i części twarzy, pozwolić sobie na chwilę przymknąć oczy. Nie powinna była tyle pić. Cofając się nieco, niby przypadkiem dmuchnęła mu w ucho, a gdy opadła na całe stopy, spojrzała na niego z dołu, zanim cofnęła się i zsunęła z niego dłonie. - Zrobiłam to bez pomyślunku.. Zapniesz mi go? - poprosiła tylko, wsuwając mu pudełeczko w dłoń i posłała mu krótki uśmiech, zanim stanęła tyłem do niego, zgarniając kitkę na bok. Byłoby jej ciężko zapiąć go samej bez lusterka. - Nie kłamałeś, że robisz najładniej biżuterię. - dodała ciszej, powstrzymując chęć odwrócenia głowy w jego stronę, aby zerknąć. Znów wyglądała, jak najszczęśliwszy człowiek na świecie, a z całego tego podekscytowania i bijącego serca, gęsia skórka rozeszła się po jej ciele z kolejnym oddechem, który wzięła. Nie sądziła, że o tym pamiętał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (7903), Pandora Prewett (12840)




Wiadomości w tym wątku
[ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 01.06.2023, 23:43
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.06.2023, 23:33
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 04.06.2023, 00:21
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 04.06.2023, 09:41
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 04.06.2023, 23:04
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 05.06.2023, 22:46
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 05.06.2023, 23:51
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 06.06.2023, 00:01
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 06.06.2023, 23:40
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 07.06.2023, 12:50
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 07.06.2023, 21:58
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 11.06.2023, 18:25
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 11.06.2023, 20:29
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.06.2023, 00:17
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 14.06.2023, 21:23
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Nazwać Nienazwane | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.06.2023, 19:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa