Kolejne tego typu przyjęcie dla niego nie było niczym nowym. O sławę i popularność należało należycie dbać i dlatego przyjmował każde wysyłane mu zaproszenie na bankiety, jeśli na to pozwalał mu napięty grafik. Zawsze była to doskonała sposobność do brylowania w towarzystwie i do poznawania nowych osób podczas przebywania na salonach.
Nieograniczony dostęp do szampana i wykwintne jedzenie, o ile w menu były opcje bezmięsne czasami ułatwiały przetrwanie pompatycznego bankietu. Oczywiście, musiał pilnować aby nie wypić za dużo i zwracać uwagę na jedzenie, aby nie poczuć się gorzej. Wszystko przez alergię pokarmową na białka mięsa zwierząt i ryb. Czarodziejów dotykały znacznie poważniejsze problemy zdrowotne, niż alergia pokarmowa. Byłoby wspaniale nie mieć takich ograniczeń żywieniowych.
Długo nie musiał czekać na to, aby zaczepiła go kolejna osoba. Tym razem była to pani Prewett wraz z córką. Uśmiechnął się do obu kobiet, wywołując w ten sposób dołeczki w policzkach. W dłoniach trzymał smukły kieliszek szampana. Na ten bankiet przywdział elegancką wyjściową szatę w kolorze czarnym, z białą koszulą pod jednorzędową marynarką. Pelerynę powierzył służbie.
— Pani Prewett... Panią również. Wygląda Pani olśniewająco. Wspaniałe przyjęcie — Odpowiedział szczerze. Pozwolił sobie skomplementować w ten sposób gospodynię i docenić zorganizowany również przez nią bankiet. O ile to pierwsze było zasadne i prawdziwe, tak można by polemizować z tą opinią na temat bankietu. Bo na nich pojawiały się te same osoby, nie brakowało plotkowania i osób, które szukały z nim kontaktu. Jak teraz właśnie. Jemu również zdarzało się grywać w karty za pieniądze i obstawiać wyścigi konne albo wyniki niektórych meczów Quidditcha. Jedna z wielu rozrywek bogaczy. Każdy taki bankiet to też doskonała sposobność do przespania się z kolejną osobą. Płeć nie grała roli.
— Jeszcze nie miałem ku sposobności. Będę mieć to na uwadze. Z pewnością to będzie porywająca rozmowa. Miło mi, Panno Prewett — W pierwszej kolejności zwrócił się do starszej kobiety, a następnie do stojącej przy jej boku córki. Rozmowa toczyła się na zupełnie standardowe tematy, bez poruszania żadnych niewygodnych dla niego kwestii. Stali bywalcy bankietów zawsze szukali taniej sensacji niczym niuchacz nowych błyskotek.
— Z pewnością się dogadamy — Zapewnił z lekkim uśmiechem córkę gospodyni, z którą po chwili został sam na sam. Tak samo, jak z koniecznością podtrzymywania zaczętej rozmowy z Pandorą, której słowa w dużej mierze go zaskoczyły. Była z nim szczera i to była dobra rzecz, jednakże to było niespotykane by ktoś dosłownie go nie rozpoznawał lub o nim w zasadzie nie słyszał. Jest przecież najlepszym szukającym, grającym w barwach najlepszej drużyny na świecie. Do tego pojawia się wszędzie, gdzie tylko może się pojawić i udziela się charytatywnie.
— Jeśli Panna nie interesuje się Quidditchem to mimo wszystko mogła nie usłyszeć o mnie. Jestem szukającym najlepszej drużyny na świecie. Pan Prewett często zasiada na trybunach, gdy grają Zjednoczeni z Puddlemere. Loża honorowa — Nad wyraz uprzejmie odniósł się do słów swojej towarzyszki, chcąc pozostawać w dobrych stosunkach z Prewettami. Uśmiechnął się ponownie. Następnie upił kolejny łyczek szampana.