09.06.2023, 00:48 ✶
Grupa przy ogniskach
Panna Moss oddychała ciężko, a po zaklęciu rzuconym przez Danielle kaszlnęła wpierw, nim udało jej się odetchnąć w pełni. Uśmiechnęła się smutno na dźwięk słów, jakoby panią Moody miały uratować jej determinacja i odwaga - ewidentnie w to nie wierzyła. Ba, zarzucała coś sobie nawet - to w końcu przez nią znalazły się w aż takim niebezpieczeństwie, ale nie powiedziała nic. To zwątpienie dało się odczytać wyłącznie w jej oczach. Wpierw wyglądała na roztrzęsioną, później zaszły łzami, a na końcu zacisnęła je z całej siły. Jej ciało było poparzone. Słup ognia uderzył w nią od dołu, raniąc nogi, tułów, paląc włosy. Magia oszczędziła jej twarz, ale spalone ubrania przyklejone do ran stanowiły wielkie zagrożenie, a piasek, który dostał się do środka, musiał sprawiać jej olbrzymi ból. W taki sposób, pokryta krwią, przemoczona od wody, czołgała się przez dobrych kilka minut.
- Oni uderzają, żeby zabić - wydusiła tylko, a stan, w jakim się znajdowała, był tego potwierdzeniem.
Związany Śmierciożerca nie protestował. Był całkowicie świadomy tego, że nie zrobicie mu krzywdy i wykorzystywał to w pełni, dając podać sobie eliksir mogący uratować jego życie. Obserwował przez moment Brennę, która pobiegła w nieznanym mu kierunku, po czym odwrócił się w stronę Erika. Mężczyzna był bardzo osłabiony, pozbawiony broni i drogi ucieczki, ale nawet to nie zmyło z jego twarzy paskudnego uśmiechu.
- Naprawdę? - Rzucił, po czym parsknął drwiąco. - Będziesz nade mną stał, kiedy inni idą tam walczyć i ratować ludzi? Policz lepiej martwe ciała swoich kolegów.
Eriku, twoje zaklęcie było udane, ale nie wywołało żadnego większego efektu. Wiatr wciąż wiał i wiał, jego moc nasilała się z każdą chwilą, ale osoby znajdujące się w kręgu przy ognisku nie odczuwały tego aż tak bardzo - widziałeś wyraźnie, że drzewa znajdujące się poza tym wirem uginają się od jego siły, jak przesuwają się stoły i krzesła. Wy jednak staliście (w przypadku panny Moss i Śmierciożercy) leżeliście spokojnie, niemal niewzruszeni. Nie dało się jednak odmówić pogodzie tego, że całkowicie zepsuła wam fryzury.
Zwieńczeniem tej sceny był Atreus, który jak gdyby nigdy nic spróbował wkroczyć w ogień ognisk Beltane i... zatrzymał się nagle przed nim, odetchnął, złapał się za klatkę piersiową i nieprzytomny upadł na ziemię. Podobnie jak reszta waszych przyjaciół, wyglądał tak, jakby spał. Był jednak wyraźnie poobijany, czego najbardziej dramatycznym elementem było to, że palce jednej z jego dłoni były złamane.
Grupa przy Harper
Wiatr, który się zerwał, stawał się silniejszy z każdą chwilą. Widzieliście, jak drzewa uginają się od jego siły, jak liście szumią z całej siły, jak meble i dekoracje przesuwają się po ziemi i zaczynają unosić się w powietrze. Utrzymanie równowagi było ciężkie, ale wszystkim wam się to udało. Leciutka różdżka Chestera musiała stać się tego ofiarą - nie dostrzegałeś jej nigdzie wokół, nie potoczyła się nawet w stronę Harper - została porwana przez żywioł. Mroczne znaki Chestera i Stanleya zapiekły jeszcze mocniej, dając znać o tym, że Czarny Pan nie potrzebował ich już w tym miejscu, ale jak mieliście stąd uciec, skoro Moss doczołgała się wreszcie do innych pracowników Ministerstwa i skierowała ich tutaj? Wpierw ruda dziewczyna, zaraz za nią kolejny przeklęty Moody, Longbottom i kompletnie nieznany wam chłopak, nieodziany w szaty waszego Departamentu. Kim był i dlaczego walczył z nimi ramię w ramię? Tego mogliście się jedynie domyślać. Borgin skutecznie utrzymał swoją różdżkę w dłoni, umożliwiając sobie dalsze rzucanie zaklęć. Harper natomiast wciąż klęczała na ziemi. Cruciatus nie był zaklęciem w pełni udanym, a jednak kobieta nie podnosiła się jeszcze - nie wiedziałeś dlaczego.
Wood, która pojawiła się tutaj niedawno, zapowiedziała swój kolejny atak i machnęła różdżką w kierunku Śmierciożerców. Stanley nie poczuł absolutnie nic, Chester natomiast musiał zmierzyć się z faktem, że maska na jego twarzy zaczęła pękać. Przedmiot ukrywający tożsamość Śmierciożerców nie był pierwszą lepszą ozdobą, ale najwyraźniej nie był też czymś niezniszczalnym - zaczął pękać od ciśnienia, a Rookwood został zmuszony do szybkiego zakrycia się. Ze względu na werbalną zapowiedź oraz fakt, że maska Śmierciożercy pękała powoli, miał czas, aby zasłonić się rękawem (jeżeli chce to zrobić) i nie traci na to akcji. Wszystkie następne ruchy będzie wtedy wykonywał na ślepo - na przykład nie będzie w stanie robić precyzyjnych uników przed nadlatującymi atakami (do oceny mg).
Heather, twój ból nasila się jeszcze bardziej, a próby rzucenia kolejnych zaklęć jeszcze bardziej pogorszyły twój stan. Nie jesteś w stanie ruszyć się z miejsca, do tego kręci ci się w głowie i będziesz miała problemy z rzucaniem zaklęć. Twoja klątwa nie uaktywniła się.
Liczba akcji zostaje zmniejszona do jednej. Chester odpisuje pierwszy. Użycie świstoklika jest akcją.