Gdy zapytał o płaszcz spojrzała przez okno, a potem uśmiechnęła się do niego ciepło. Kim się z tym płaszczem nigdy nie rozstawała. Nawet jak było lato zawsze miała go przy sobie, nie chodziło o przezorność, a o to, że była to pamiątka, materiałowy zlepek wspomnień o jej mamie. Jest też tak zaklęty, aby grzać w dni zimne, a chłodzić w te ciepłe, więc jest odpowiedni na każdą porę roku.
— Oh, pogoda dzisiaj nie jest przyjemna, ale płaszcz jest pamiątką i talizmanem. – uśmiechnęła się do niego ciepło, a gdy mężczyzna narzucił na siebie ciepłe ubranie wyszła tuż za nim na zewnątrz.
— Teorie pewnie znasz, ale przypomnę ją dla zasady. Nie jestem odpowiednią osobą do nauki, ale myślę, że sobie poradzimy. – uśmiechnęła się do niego. – Znajdźmy jakieś ciche miejsce, gdzie będziesz mógł się skupić. – zaproponowała i ruszyła za nim, aby poprowadził ich w odpowiednim kierunku. – Najważniejsze zasady to cel, wola i namysł. Najpierw skupiasz się na celu podróży, później musisz wytężyć wolę, aby znaleźć się w przestrzeni celu, a na koniec obracasz się i używasz namysłu, aby osunąć się w nicość i pojawić się w miejscu docelowym. Musisz być bardzo skupiony, Gio. – spojrzała na niego uważnie. Naprawdę nie chciała, aby stała się mu krzywda. Nie powinna go uczyć, ale teleportowała się tyle razy, że ma to w jednym paluszku.
Złapała jakiś patyk i narysowała na ziemi dwa okręgi.
— Stań tutaj. – wskazała jedno miejsce i odsunęła się na niewielką odległość otulając się szczelniej płaszczem. Wolała się zasłonić, aby go nie rozpraszać. – Spróbuj obrać sobie za cel ten drugi okrąg, wytęż wolę, obróć się i osuń się w nicość, aby znaleźć się w swoim celu. – powiedziała trzymając za plecami kciuki, aby mu się udało.