13.06.2023, 02:06 ✶
Noémie pokiwała głową na tą odpowiedź. A więc był on poniekąd odpowiedzialnością Vespery. Można przypuszczać, ze to ona go wtajemniczyła i wprowadziła w to środowisko. Przy najbliższej okazji trzeba będzie się zapytać Vespery czy na pewno dobrze go sprawdziła. No i czy po takim stosunkowo krótki czasie mądre było go tak wtajemniczać. Na dobrą sprawę zgodnie z jego słowami nie był tutaj długo. Czy można było być pewnym jego lojalności, zyskanej głównie dzięki strachu. Wszak ktoś kiedyś w mugolskiej historii chyba powiedział "Dobrze jeśli się nas boją, ale jeszcze lepiej kiedy nas kochają." Dlatego Noémie postanowiła dobrze go traktować. No, stosunkowo dobrze. Fakt, że jako nowego w tym miejscu można go było dużo łatwiej urobić, na pewno przemawiał na jego korzyść, jednak Noémie uważała, że to dalej nie zwalnia Śmierciożerców z daleko posuniętej ostrożności.
-Cudownie! Będzie tutaj wpasowywać się wręcz idealnie, nie uważasz mon cherie? zawołała głosem pełnym entuzjazmu i już zaczęła się rozglądać naokoło szukając dla głowy odpowiedniego miejsca. W końcu znalazła miejsce na półce, niemalże naprzeciwko wejścia. -O, tutaj będzie pasować jak ulał! obdarzyła męzczyznę uśmiechem. -Teraz mi naprawdę głupio, że nie przyniosłam całego ciała ze sobą. o zwierzęciu nawet nie myślała, kto wie, zapewne nawet nie pamiętała, że czarodziej miał jakiegoś towarzysza. Spojrzała za to na medyka. -Powiedz mi... muszę już iść niedługo... czy ktoś jeszcze jest dla Ciebie taki wredny? Może powinnam komuś jeszcze złożyć... domową wizytę? zapytała wyczekująco.
-Cudownie! Będzie tutaj wpasowywać się wręcz idealnie, nie uważasz mon cherie? zawołała głosem pełnym entuzjazmu i już zaczęła się rozglądać naokoło szukając dla głowy odpowiedniego miejsca. W końcu znalazła miejsce na półce, niemalże naprzeciwko wejścia. -O, tutaj będzie pasować jak ulał! obdarzyła męzczyznę uśmiechem. -Teraz mi naprawdę głupio, że nie przyniosłam całego ciała ze sobą. o zwierzęciu nawet nie myślała, kto wie, zapewne nawet nie pamiętała, że czarodziej miał jakiegoś towarzysza. Spojrzała za to na medyka. -Powiedz mi... muszę już iść niedługo... czy ktoś jeszcze jest dla Ciebie taki wredny? Może powinnam komuś jeszcze złożyć... domową wizytę? zapytała wyczekująco.