01.11.2022, 18:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.02.2023, 21:21 przez Eunice Malfoy.)
Istniały rozmowy i rozmowy. W jednych gadulstwo mogło być nawet wskazane, zwłaszcza jeśli odbywała się mocno na stopie towarzyskiej, gdzie generalnie towarzystwo przynajmniej trochę się znało. W drugich… cóż, tu dyplomacja wiodła prym, gładkie słówka, wzajemne podchody, metaforyczny taniec wedle ściśle określonych reguł, nawet jeśli nie zostały one nigdzie spisane. Przynajmniej nie na papierze - bowiem niejedna matka i niejedna guwernantka (bądź guwernant) pieczołowicie wtłaczała w umysły młodzieży najważniejsze niuanse subtelnej sztuki konwersacji, dyplomacji. Jakże cennej, gdy obracało się w sferach, gdzie naprawdę należało balansować na linii, niczym najwprawniejszy cyrkowiec.
- Mogłabyś? Byłabym bardzo wdzięczna – zachwyciła się tym pomysłem. Takie rozwiązanie sporo ułatwiało. W istocie, być może na podstawie zdjęcia uzna, że jednak go nie chce – ale wtedy po prostu uniknie potencjalnego rozczarowania (choć jednak liczyła, oczywiście, że nic takiego miejsca mieć nie będzie)i będzie wiedzieć żeby szukać czegoś innego, nie zaś kierować się prosto po zegar.
- Och, tak może nawet będzie lepiej – zgodziła się niemalże od razu. Niemalże, bowiem musiała się zastanowić; niemniej ta wersja brzmiała po prostu lepiej, wygodniej, praktyczniej. Od razu miała pokwitowanie, pozbywała się też odpowiedzialności za wazę, gdyby się coś – odpukać w niemalowane (o ile w ogóle takie pukanie faktycznie miało zadziałać…) – miało z nią stać. Nie wypadało wszak, żeby ofiarowany fant dotarł w kawałkach…I choć magia z pewnością - w razie czego - przyszłaby w sukurs, to mimo wszystko: na co komu taki problem na głowie? Jednak lepiej, żeby przedmiot pozostał w stanie całkiem nienaruszonym.
W zasadzie już powiedziały wszystko, co mogło i miało zostać wypowiedziane podczas tej wizyty; stąd też nie było powodu, żeby to małe spotkanie przedłużało się w nieskończoność, tym bardziej że kobiety nie należały do bliskich przyjaciółek, żeby jeszcze plotkować przy kawie bądź kieliszku wina. Gdyby rzeczy miały się inaczej, gdyby w istocie kobiety były sobie bliższe, a nie praktycznie obce, to mimo ciążących obowiązków - przedłużenie z pewnością byłoby całkiem mile widzianą rzeczą. Tak że, gdy uzgodniły wszystkie szczegóły, pożegnały się.
A waza… została nazajutrz wyeksmitowana z domu Blacków.
- Mogłabyś? Byłabym bardzo wdzięczna – zachwyciła się tym pomysłem. Takie rozwiązanie sporo ułatwiało. W istocie, być może na podstawie zdjęcia uzna, że jednak go nie chce – ale wtedy po prostu uniknie potencjalnego rozczarowania (choć jednak liczyła, oczywiście, że nic takiego miejsca mieć nie będzie)i będzie wiedzieć żeby szukać czegoś innego, nie zaś kierować się prosto po zegar.
- Och, tak może nawet będzie lepiej – zgodziła się niemalże od razu. Niemalże, bowiem musiała się zastanowić; niemniej ta wersja brzmiała po prostu lepiej, wygodniej, praktyczniej. Od razu miała pokwitowanie, pozbywała się też odpowiedzialności za wazę, gdyby się coś – odpukać w niemalowane (o ile w ogóle takie pukanie faktycznie miało zadziałać…) – miało z nią stać. Nie wypadało wszak, żeby ofiarowany fant dotarł w kawałkach…I choć magia z pewnością - w razie czego - przyszłaby w sukurs, to mimo wszystko: na co komu taki problem na głowie? Jednak lepiej, żeby przedmiot pozostał w stanie całkiem nienaruszonym.
W zasadzie już powiedziały wszystko, co mogło i miało zostać wypowiedziane podczas tej wizyty; stąd też nie było powodu, żeby to małe spotkanie przedłużało się w nieskończoność, tym bardziej że kobiety nie należały do bliskich przyjaciółek, żeby jeszcze plotkować przy kawie bądź kieliszku wina. Gdyby rzeczy miały się inaczej, gdyby w istocie kobiety były sobie bliższe, a nie praktycznie obce, to mimo ciążących obowiązków - przedłużenie z pewnością byłoby całkiem mile widzianą rzeczą. Tak że, gdy uzgodniły wszystkie szczegóły, pożegnały się.
A waza… została nazajutrz wyeksmitowana z domu Blacków.
Koniec sesji