- Nie wiem, nie wydaje mi się. Wyczuwali żywych ludzi, a nie księgę ukrytą w grobie. Po mojemu, to skoro to jego księga, to dokładnie wiedział gdzie była, a wysyłać po nią cztery wygłodniałe trupy, które rzucą się na pierwszą żywą istotę, która się do nich zbliży, to totalna głupota. Zresztą nie widzę, żeby coś tutaj próbowały rozkopać. Po prostu stały i węszyły – jakoś jej się nie kalkulowały przypuszczenia Brenny o tym, ze cztery trupy zostały tutaj wysłane, żeby przynieść komukolwiek księgę. - Poza tym jakoś musiały się tutaj dostać niezauważone przez nikogo – dodała. Przecież same się tutaj nie pojawiły, nie wyrosły jak kwiatki z nasionek w ziemi.
- Jak mówiłam, tamta w stroju kelnerki to Carla. Ta druga to Marion Lynwood, to jej torebka – powiedziała jeszcze, przekazując Brennie torebkę ze wszystkimi szpargałami, jakie się w środku znajdowały. Kiedy Brenna odłożyła księgę na ziemię, Victoria jeszcze na nią spojrzała, przyglądając się okładce, skórze…
- Ten cmentarz… Wygląda mi jakby pochowano tutaj ludzi zupełnie nagle i przypadkowo. Jakby na szybko potrzebowali do tego jakiegoś miejsca gdzieś dalej, jak po zarazie? Nie wiem – nie wiedziała, bo stan, w jakim wszystko tutaj się znajdowało, był krótko mówiąc pozostawiający wiele do życzenia, ale wnioski mogła wysnuć.
- Czarna magia wypacza umysły, Wood. Kiedy robi się z jej pomocą wiele złych rzeczy, wokół aż czuć jej swąd. Złość, nienawiść, agresja, strach – to wszystko tam jest i napędza kolejne występki. Ktoś, kto nie wszedł na tę ścieżkę, ktoś normalny, nie zrozumie jak można robić takie rzeczy – odpowiedziała Heather, wiedząc doskonale, że nie były to żadne słowa pocieszenia i prawdę mówiąc nie miały nimi być. Prędzej czy później dziewczyna trafi na jakieś pobojowisko, gdzie od charakterystycznego smrodu czarnej magii będzie jej się chciało rzygać. W idealnym świecie by tak nie było, ale to nie był idealny świat, a z dnia na dzień było tylko gorzej, zwłaszcza odkąd Voldemort ujawnił się światu.
- Wrócę ze wsparciem – mruknęła jeszcze i wyciągnęła różdżkę by się stąd teleportować.