• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses

[1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#2
18.06.2023, 02:00  ✶  

To, że postanowiła wykorzystać voucher na kurs gotowania dzień po tym jak go otrzymała, nie miało nic wspólnego z tym, jak bardzo ekscytowała się na myśl o wzięciu w nim udziału. To przypadek, że tego dnia miała akurat wolne i wcale nie musiała prosić koleżanki z oddziału o to, by zamieniła się z nią dyżurami, podpisując tym samym cyrograf z diabłem - bo jedyna koleżanka, która mogła tego dnia przyjść w zastępstwie za nią, lubiła upominać się o zwrot przysługi w najmniej oczekiwanym momencie. Szczęśliwie i najpewniej całkowicie przypadkowo okazało się, że i jej towarzysz nie ma żadnych planów na tą sobotę. Przypadki chodzą po ludziach, a zwłaszcza po Longbottom, której życie było jedną wielką składową najróżniejszych przypadków.

Mimo, że umówili się na późną godzinę popołudniową, miała problem z wyrobieniem się na uzgodnioną godzinę. Na dobrą sprawę, nie było to nic nowego w jej przypadku. Ten lubił lecieć jej przez palce, nie spodziewała się, że dziś wyjątkowo spędzi tak dużo czasu przed lustrem, nad doborem odpowiedniego stroju - ta czynność przeważnie nie sprawiała jej większych problemów i zajmowała góra kilka minut. W ostateczności postanowiła nie kombinować, i postawiła na przetestowaną, pewną opcję - jasnoniebieska, średniej długości sukienka wydała jej się najodpowiedniejsza na tą okazję. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że bezpieczniej byłoby założyć coś ciemniejszego, na czym ewentualne plamy nie byłyby widoczne. Bo to, że takowe się pojawią, było pewne, nie miała za grosz nadziei, że tego dnia będzie inaczej.

Aportowała się w ustronnej, pustej uliczce, nieopodal umówionego miejsca. Pomimo wcześniejszego pośpiechu, pojawiła się idealnie o ustalonej godzinie, choć miała z tyłu głowy, że Ulek najpewniej czeka na nią już jakiś czas. I oczywiście, nie myliła się.
Tym razem ekscytacja zbliżającym się wydarzeniem wzięła nad nią górę i przyćmiła zdrowy rozsądek, który ostatnim razem odezwał się w ostatnim momencie i nie dopuścił, by wyszła na infantylną i durniejszą, niż jest w rzeczywistości. Po cichu zaszła go od tyłu, by w ostatniej chwili stanąć na palcach i zasłonić jego oczy dłońmi. Gdy zdała sobie sprawę, że nie powinna tego robić, było już za późno, by się wycofać.

Odczekała kilka sekund, nim zdradził ją stłumiony śmiech. Cofnęła dłonie, przestąpiła dwa kroki w tył, a gdy Ulysses się odwrócił, obdarzyła go jednym z najlepszych uśmiechów, jaki posiadała w swoim arsenale.
- Na następne spotkanie umówimy się z godzinną różnicą. Istnieje szansa, że wtedy to ja będę miała okazję na Ciebie poczekać... kilka minut, mniej więcej - oznajmiła. Nie sposób było nie zauważyć brakującego elementu jego standardowego ubioru. Uniosła lekko brwi, posyłając mu krótki, nieco zawadiacki uśmiech. Ktoś, kto nie znał Ulka, mógłby uznać to za nieistotną zmianę, ale Longbottom zdawała sobie sprawę, że Ulyssesowe pominięcie krawata śmiało można by przyrównać do niej farbującej się na jasny blond i nie było to przesadzone określenie.

Czy to oby na pewno był kurs gotowania dla początkujących, a nie pełen zaciętości konkurs, do którego Rookwood podchodził bardzo poważnie?
-Wyglądasz, jakbyś był gotowy na wszystko... - odezwała się. - Nie spodziewałam się, że drzemie w tobie taki duch rywalizacji. Postaram się dotrzymać Ci kroku. Przeczucie mi podpowiada, że będziemy najlepszą parą ze wszystkich - tu obecnych, biorących udział w kursie oznajmiła, a jej uśmiech nieznacznie się poszerzył. Chcąc przypieczętować dzisiejszą, owocną współpracę, wyciągnęła w jego kierunku wyprostowaną dłoń, z dosyć oczywistym zamiarem zbicia piątki. Miała znakomity humor.



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Danielle Longbottom (1300), Ulysses Rookwood (1433)




Wiadomości w tym wątku
[1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 17.06.2023, 00:15
RE: [1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 18.06.2023, 02:00
RE: [1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 20.06.2023, 02:13
RE: [1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses - przez Danielle Longbottom - 22.06.2023, 22:07
RE: [1.08.70] mugolski Londyn. Nuta dekadencji - Danielle & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 29.06.2023, 21:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa