Posłusznie wykonał zalecenie i tym samym wsiadł do taksówki. Zasiadł przy szybie oraz zaczął przyglądać się kroplom deszczu, które padały na auto. Może coś z tym tańcem jednak jest na rzeczy? Zastanawiał się dosyć krótko, ponieważ zmienił obiekt zainteresowania na rozmowę z kierowcą - Porwaniu... - powiedział pod nosem. Czy Pandora nie zdawała sobie sprawy, że właśnie robiła z tego biedaka wspólnika w zbrodni, gdyby tylko Hjalmar chciał to gdzieś zgłosić? Może nie dostałby takiego wyroku co Prewettówna ale na jakiś mógłby jednak liczyć. Makaron w China Town? Nie brzmiało to źle. Tamiza? Też pasowała - w końcu idealne miejsce aby móc się zemścić za porwanie i spróbować ją utopić. Negocjacje? Pokiwał głową, czekając na ich rozpoczęcie. Był bardzo ciekaw co w tej jej małej, upartej główce siedziało.
- Ale ja się nie nudzę bo przecież mam... - nie dokończył, biorąc ciężki oddech. O czym ty w ogóle myślisz Hjalmar... Bo przecież mam Ciebie i Dagura? - Może masz rację - dodał. Tylko czy aby na pewno była w typie Nordgersima? Czy może to była po prostu swego rodzaju sugestia, może wręcz zalecenie dla niego? Albo chociaż próba zmuszenia go aby coś zrobił?
Odebrał od niej butelkę z której nie omieszkał pociągnąć łyka - Nie zagraliśmy, prawda - przyznał jej rację. W głębi duszy cieszył się, że do tego nie doszło, ponieważ zapewne skończyłoby to się sromotną porażką dla niego - Porwałaś tylko dlatego, że dałem się porwać - uśmiechnął się w jej kierunku, poprawiając jej wersję wydarzeń - Negocjować? Jaka jest cena abym mógł się wykupić? - zapytał. Wolał wiedzieć o jakiej kwocie jest mowa, ponieważ za wiele pieniędzy przy sobie nie miał, a jednak wizja bycia trzymanym w klatce nie należała do najlepszych.
Kiedy Pandora upadła, potknęła się siedząc albo zrobiła cokolwiek innego, co spowodowało, że wydała z siebie ciche "och", nie omieszkał wystawić dłoni, aby jej pomóc w problemie - Wszystko w porządku? - zapytał, przekręcając głowę w jej stronę z niekrytym zainteresowaniem, a następnie obdarzył ją krótkim uśmiechem. Moment później odwrócił się w stronę okna - Tam mieszka królowa? - dopytał, starając się dojrzeć ten pałac, jednak deszcz w niczym nie pomagał - Chyba podziękuje za wycieczkę autobusem. Są przecież ciekawsze rzeczy do robienia, niż takie coś - zauważył. Było tyle możliwości - mogli skakać po drzewach jak małpy, pływać w oceanie albo chociaż pić bimber pod gołym niebem. Czy to nie brzmiało jak dużo lepsza opcja?
- No z mięsem pewnie może być. Ale jakieś owoce morza? Kto to widział. Tym się nawet najeść pewnie nie można... Zresztą kto by chciał to jeść na słodko? - zdziwił się. Po kiego licho, ktoś miał zamiar dodawać do makaronu owoce? To miało działać na zasadzie makaronu z truskawkami i śmietanom? Hjalmar nie był w stanie sobie tego inaczej wyobrazić - Od tamtego pubu to chyba wszystko byłoby lepsze - zgodził się. Rzeka brzmiała jak świetny plan - tym bardziej, że będąc nieopodal zbiorników wodnych, miał przewagę nad Pandorą.
- Nie. Dlaczego? Skąd miałaś wiedzieć, że akurat będziemy mieli tyle rzeczy do zrobienia dzisiaj? Zresztą to nawet nie Ty mnie tu wyciągnęłaś, a Akane. Ona wspomniała o tym pierwsza - odparł. Był zmęczony ale nie zmieniało to faktu, że to nie była wina Prewettówny. Już prędzej mógłby o to oskarżyć Azjatkę ale ona również nie miała z tym nic wspólnego. Wszystko było dziełem przypadku i nie było niczyją winom - Bułeczki z cynamonem? Chyba podziękuje - przez ułamek sekundy na jego twarzy zagościł grymas, które jednak opuścił ją tak szybko jak się na niej pojawił.
Odwrócił się automatycznie w jej kierunku kiedy poczuł jak oparła się o jego ramię. Znowu się potknęłaś? Chciał nawet o to zapytać, ale podążył wzrokiem za Pandorą jakby była jego przewodniczką. W zasadzie była bo to ona znała to miasto. Hjalmar był tutaj w zasadzie dopiero drugi, a może trzeci raz - A wiesz, że z takiego statku można kogoś zrzucić do rzeki? - odbił, unosząc kilkukrotnie brwi. W standardowy dla siebie sposób, uniósł kącik ust jakby wpadł na któryś ze swoich genialnych pomysłów - Umm... Nie wiem? Spodobałem? - po raz kolejny wrócił do Prewettówny. Teraz jednak ich oczy się spotkały - Wyrzuty sumienia? O co? No i... czemu Ci ulżyło? - zapytał widocznie zainteresowany. Nie bardzo rozumiał co chciała mu przekazać ale miała teraz jego całkowitą uwagę.