Jej gargantuiczność zawierało się w faktach małych i nieistotnych; żyła na wzór, który sama utkała z cienkich, przędzonych nitek rzeczywistości. Była w końcu odrobinę miękka, nieobecna, ale skrywała pod maską przykładnej damy furię, która była niebagatelna do zamknięcia w owej puszce Pandory; niemożliwa wręcz do okiełznania w swej finalnej formie. Była skora do syczenia, do czynów okrutnych i wyrachowanych – nie brzydziła się rozlewu krwi, tak długo, jak szkarłat układał się na posadzce w rdzawe róże; tak długo, jak mogła czerpać z niego przyjemność godną najbardziej skandalicznie wyrafinowanego oprawcy. Była oprawcą, była manipulantką, kryła w wąskiej klatce płuc stężałą bestię, która światło dzienne widywała niezwykle rzadko pod welonem pełnych agresji czynów.
Nieodkryta osobowość nadawała jej smaku; dojrzewała z wiekiem i choć pozornie stanowiła niewinną, plecioną dolą artystki trzpiotkę, o głowie pustej i myślach wysokich, podniebnych nieomal, skrywała dużo więcej niż brylantowe wieczko. Możliwe, iż to dlatego ją zainteresował, wżarł się do kości, dotknął żywego – była głodna ekscytacji, wrażeń, krzywdy i wszelkiego, co zakazane.
– Kły, mój miły, pokazuję dopiero o zmroku – wyszeptała miękko, wspinając się na palce, aby sięgnąć do jego ucha.
Było w niej coś niebezpiecznego i niewyzbytego z uroku zarazem; coś, co nęciło i nade wszystko nakazywało jak najszybszy odwrót; coś, co ujmowało ją w słowach jako bestię i jeden z pięknych kwiatów zarazem. Sam sposób, w którym uginała niewinnie karminowe wargi oraz gest, z którym w oczach tlił się wszechświat nieodkrytego, mówiły o dwojakiej naturze. Niebanalnej kurtuazji kobiety z salonów połączonej z rozwścieczoną bestią.
– Do interesów przejdziemy później. Pozwól mi się poznać – odparła łagodnie, lecz w sposób, w jaki dołeczki zaznaczyły się na gładkości policzków, sugerował nieodwołalnie, iż przez myśli przeszedł istny huragan, targając miriadami.
Zacisnęła dłoń mocniej na jego ramieniu, aby zatrzymawszy się pod jednym obrazem, przejść naprzeciwko, dzieląc przestrzeń na dwoje.