22.06.2023, 17:46 ✶
Podobało mu się ich przekomarzanie, to, że byli tak blisko siebie nawet jeśli ich ciała zupełnie się nie dotykały. Byli niczym dwie komety, ciągnące za sobą ogniste ogony, przeznaczone do wielkich rzeczy, mijające się jedynie przelotnie na swych rozbieżnych trajektoriach.
Jednocześnie odległość, która ich dzieliła zaczynała doprowadzać go do szału. Kiedy Loretta szepnęła mu do ucha, mogła zobaczyć jak niewielka żyłka na jego skroni pulsuje a jego szczęki zaciskają się pod zarostem.
W myślach złapał ją w talii, okręcił tak że stała przodem do niego, pochylił się i pocałował zagłębienie w jej szyi. Następnie delikatnie ugryzł płatek jej ucha, dłońmi wodząc po jej talii, biodrach i plecach. Czy jej skóra była by miękka i plastyczna, jak drożdżowe ciasto, czy jednak twarda z wyraźnymi liniami mięśni pod nią, niczym ściana odgradzająca jej wnętrze przed światem?
Odetchnął i odłożył pusty kieliszek po winie na stolik stojący obok.
Chciał coś do niej powiedzieć, ale ona odeszła już do innego obrazu, zabierając ze sobą swój zapach i ciepło swojego ciała. Nie wiedział czy zrobiła to specjalnie, żeby go przetestować, czy po prostu musiała odsunąć się od niego. Wbrew temu co sugerował mu instynkt, postąpił krok w jej stronę, potem kolejny i kolejny. Stanął za nią, spokojnie oglądając obraz ponad jej głową.
— Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz? — zapytał. — Zwykle astronomowie badający gwiazdy, nie są gotowi na mrok wszechświata, który je otacza. Dodał, bez oporu porównując siebie do gwiazdy na nieboskłonie. W końcu nie był byle kim, i od dziecka go w tym przekonaniu utwierdzano.
Jednocześnie odległość, która ich dzieliła zaczynała doprowadzać go do szału. Kiedy Loretta szepnęła mu do ucha, mogła zobaczyć jak niewielka żyłka na jego skroni pulsuje a jego szczęki zaciskają się pod zarostem.
W myślach złapał ją w talii, okręcił tak że stała przodem do niego, pochylił się i pocałował zagłębienie w jej szyi. Następnie delikatnie ugryzł płatek jej ucha, dłońmi wodząc po jej talii, biodrach i plecach. Czy jej skóra była by miękka i plastyczna, jak drożdżowe ciasto, czy jednak twarda z wyraźnymi liniami mięśni pod nią, niczym ściana odgradzająca jej wnętrze przed światem?
Odetchnął i odłożył pusty kieliszek po winie na stolik stojący obok.
Chciał coś do niej powiedzieć, ale ona odeszła już do innego obrazu, zabierając ze sobą swój zapach i ciepło swojego ciała. Nie wiedział czy zrobiła to specjalnie, żeby go przetestować, czy po prostu musiała odsunąć się od niego. Wbrew temu co sugerował mu instynkt, postąpił krok w jej stronę, potem kolejny i kolejny. Stanął za nią, spokojnie oglądając obraz ponad jej głową.
— Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz? — zapytał. — Zwykle astronomowie badający gwiazdy, nie są gotowi na mrok wszechświata, który je otacza. Dodał, bez oporu porównując siebie do gwiazdy na nieboskłonie. W końcu nie był byle kim, i od dziecka go w tym przekonaniu utwierdzano.