— To, że udało jej się tak dobrze ukryć — zaczął, aby po chwili zasłonić rękawem twarz, powstrzymując kolejny napad kichania. — Nie wróży dobrze. To był sprytny duch. Prawdopodobnie, gdyby nie twój pośpiech mogło się to skończyć dużo gorzej. Kto wie, może nawet udałoby im się wciągnąć pod swój wpływ jeszcze kogoś z okolicy.
Kto wie, może duch, który opętał Emily, nawet zdołałby zbiec, posiłkując się wymówką chęci odcięcia od męża? Sebastian wciągnął gwałtownie powietrze do płuc. Wtedy ciężko byłoby cokolwiek zrobić. Skoro zdołała tak dobrze udawać żywą osobę z teraźniejszości, to z wydostaniem się z miasta, czy nawet z kraju pewnie też nie miałaby zbytnich problemów. Wzdrygnął się.
— Nie, w pierwszej chwili nie — przyznał z rozbrajającą wręcz szczerością, drapiąc się za uchem. — Bardziej stawiałem na to, że duch, który opętał Jonathana, mógł rozszerzyć swój wpływ na jego żonę. Zorientowałem się, że mamy do czynienia z drugim duchem, dopiero gdy wypędziłem Mortimera. — Na pytanie dziewczyny pokręcił gwałtownie głową. — Nie, nie często. Nie są to odosobnione przypadki, ale nie dochodzi do nich na co dzień.
Wątpił, aby nawet jego mentorzy z departamentu przewidzieliby taki stan rzeczy. Lwia większość zleceń dotyczyła mimo wszystko pojedynczych dusz, a nie par. Czy te duchy mogło coś ze sobą łączyć? Może znalazły w Emily i Jonathanie jakieś podobieństwa, co zachęciło ich do tego, aby spróbować sił w ich ciałach? A może winny był dom...? W trakcie, gdy Brenna zajmowała się wzywaniem wsparcia przy asyście kolegi przed domem, Sebastian zbliżył się do nieprzytomnej kobiety. Zawisł nad nią, taksując jej sylwetkę uważnym wzrokiem.
— Jak to dalej będzie wyglądało? — spytał cicho, odwracając się ku brygadzistce. — Nawet skoro był opętany, to dalej jest kwestia złamania kodeksu tajności. Myślisz, że dostanie jakąś karę, czy wycofają oskarżenie?
Nie był prawnikiem, a z Wizengamotem miał tyle, co nic. Zlecenia, które trafiały na jego biurko, zazwyczaj były załatwiane, zanim złym duchom udało się dokonać większych szkód. Tutaj jednak przybyli nieco za późno. Będę się o was modlił, pomyślał w duchu Sebastian. Będzie musiał odezwać się do kogoś z kowenu, co by odprawili modły w ich imieniu. Należało im się, za to, co czego doświadczyli w murach własnego domu.